Czuję się ostatnio jak lokomotywa Tuwima.
Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Tylko ja na szczęście nie stoję na żadnej stacji – podróż w takich warunkach byłaby prawdziwym utrapieniem. Tu przypomniało mi się, jak zmienialiśmy kiedyś auto i zawitaliśmy do pewnego salonu samochodowego w Dublinie. Odbyliśmy próbną przejażdżkę, a potem z dezaprobatą w oczach omiataliśmy wyposażenie tego "bolida" nasuwające na myśl późne lata 90. Szyby na korbki! Brak klimatyzacji. Kiedy wypunktowaliśmy te wady, sprzedawca od razu zaoponował: "komu potrzebna klimatyzacja w Irlandii???" i spojrzał na nas jak na UFO.
Nam! Nam potrzebna! Mieliśmy kiedyś bowiem wątpliwą przyjemność wracać z długiej trasy naszym poprzednim samochodem, kiedy miał niedziałającą klimatyzację. Pech chciał, że żar lał się z nieba, pot spływał ciurkiem po wszystkich obecnych, a atmosfera była tak gęsta, że można ją było kroić. Jakoś nikt nie miał ochoty na rozmowy. Każdy marzył jedynie o tym, by wydostać się z tej piekielnej puszki.
Do dziś śmiejemy się z tego tekstu o niepotrzebnej klimatyzacji. Sprzedawca nie miał pojęcia, że jesteśmy dziwakami, którzy latem często ustawiają temperaturę w samochodzie na orzeźwiające 16-17 stopni, ale tego już nie musiał wiedzieć. Wystarczy, że po spotkaniu z nami poszedł do kolegi i powiedział: "ej, Stefan, były tu takie głupki, co chciały klimatyzację w irlandzkim aucie!!!" (to znaczy, tylko przypuszczamy, że tak powiedział)
Czy muszę dodawać, że nie kupiliśmy tego auta? To właściwe wynalazłam na ogłoszeniu prywatnej osoby, która emigrowała z kraju i sprzedawała swój pojazd. Może powód był wymyślony, ale auto okazało się świetnym zakupem – niezawodne, a do tego ekonomiczne w utrzymaniu. Co prawda moje serce blachary trochę przy tym płakało, bo kocham duże, piękne i luksusowe samochody, ale czasem pragmatyzm musi wziąć górę.
Ale! Ja tu pitu-pitu o autach, a o pogodzie miało być! Irlandię bowiem nawiedziły rekordowe UPAŁY, co koniecznie trzeba odnotować w blogowych annałach! 30,5°!
Dopiero
niedawno narzekałam Wam na to, że w maju szczękam zębami z zimna, a tu taki
drastyczny zwrot akcji – teraz sapię, dyszę, zipię, bucham żarem jak smok
wawelski ogniem, biorę zimny prysznic po trzy-cztery razy dziennie i moczę nogi
w miednicy z lodowatą wodą (która jest taka tylko przez kilka pierwszych minut,
potem moje grzałki giry znów ją podgrzewają i muszę lecieć wymienić ją
na nową), a to wszystko po to, by nie roztopić się jak bałwan Olaf z
"Krainy Lodu"! Potajemnie odprawiam też modły o powrót deszczu i nawet
mam całkiem dobrą skuteczność, bo prognoza pogody pokazuje upragnione
kilkanaście stopni za parę dni, ale ciiiii, nikomu o tym nie mówcie – wolałabym
nie narażać się ciepłolubnym, bo nie mam siły uciekać przez rozwścieczonym
tłumem. Co złego, to nie ja! Jak powróci deszcz, to pamiętajcie, że ja nie
maczałam w tym palców!
Urządziłam naszym ogródkowym ptasim bywalcom poidełka, z czego skwapliwie korzystają – ale tylko z czarnej miski, białej najwidoczniej się boją, a ja na złość nie mam innej, ciemnej, którą mogłabym tamtą zastąpić. Mam co prawda ciemną miednicę do moczenia nóg, ale bez przesady. Nie jestem gotowa jej oddać. Ja tu walczę o przetrwanie! Teraz biegam jak kot z pęcherzem i wymieniam im tę wodę po kilka razy dziennie, bo chętnych do pluskania jest wielu, a dwukomorowa miska tylko jedna!
W ogóle to straszny harmider panuje w ogródku, bo wykluły się już młode ptaki i teraz wraz z rodzicami uczą się przetrwania. Jak co roku, zawsze znajdzie się jakiś młody osobnik z popsutym kompasem, który musi wlecieć w okno, ale szczęśliwie obyło się bez złamań i ofiar śmiertelnych. Ogólnie mówiąc, mam ubaw po pachy z tych ptasich harców i hierarchii panującej wśród nich. Prawo dżungli – najbardziej przekichane mają malutkie wróbelki, które niejednokrotnie oberwą dziobem od szpaka. A dziś szpak z kosem wykłócali się jak dwie przekupy, który z nich ma prawo do basenu. I żaden nie chciał się dzielić!
Muszę się też przyznać, że podczas tych moich ornitologicznych obserwacji przez przypadek poczułam się jak wstrętny zboczeniec, bo podejrzałam parkę gołębi skalnych! Nasz lokalny Pan Grucha przygruchał sobie niezłą samiczkę. Cóż to były za wyrafinowane amory! Nie chciałam patrzeć, ale oko i tak samo uciekało! Rozkosznie tuliły się do siebie i splatały szyjami, zanim w ogóle przystąpiły do kopulacji! Jestem w szoku, bo właśnie odkryłam, że gołębie są romantyczniejsze od facetów! Do czego to doszło?!
A skoro o amorach mowa, to przyznajcie się bez bicia, kto oglądał polską wersję "Love is Blind" i jakie macie przemyślenia.
Czekam! Nie wstydźcie się, tu sami swoi!
Ciekawa jestem czy nastąpi chwila kiedy tu wejdę i pomyślę cokolwiek innego niż: feel the same sis, feel the same!
OdpowiedzUsuńOstatnie dni to koszmarne gorąco w Polsce i właśnie tu mnie masz. W moim aucie przestała działać klimatyzacja i bodaj 30 min temu rozmawialiśmy do jakiego speca mogłabym oddać mój bolid, aby temu zaradzić. Bo wczoraj myślałam, że się w tym aucie ugotuję.
Nie wiem czy wiesz, ale taka nagła zmiana temperatur z 16 stopni do np 25-30 jest bardzo szkodliwa. Kiedyś jak jeszcze zasilałam szeregi szklanych biurowców w Katowicach odczułam to na własnej skórze, gdy wyszłam z budynku i niemal padłam trupem.
Co to ptaków to mam złamane serduszko. Byłam na spacerze z psem i pod drzewem wylądowało pisklę z gniazda. Nasz gamoń to prędzej by je zjadł niż pozwolił uratować, nie miałam jak malce zgarnąć…dziś malec jest bezkształtną masą na trawie 😕
Nie przepadam za gołębiami! Widziałam dużo filmików w internetach jak się do siebie tulą.
Nie wiem o co kaman z Love is blind. Coś straciłam?
Zawsze miło wiedzieć, że są inni, którzy czują i myślą podobnie :)
UsuńTutaj już na szczęście po upałach. Wreszcie można swobodnie oddychać. A teraz nawet pada deszczyk, pierwszy od dawna :) Kto liczył na super pogodę z okazji długiego weekendu, to się przeliczył.
Otóż to – jazda w tak gorących warunkach to prawdziwa mordęga. Podziwiam tych, którym to nie przeszkadza! No i trzymam kciuki za szybką naprawę :)
To prawda, ale nie jestem codziennie eksponowana na te ogromne skoki temperatury. Zresztą, mam wrażenie, że mnie bardziej szkodzi przebywanie w dusznym pomieszczeniu z wysoką temperaturą, niż przejście z niskiej do wysokiej, albo odwrotnie.
O nieee! Bardzo to smutne, może nie wspominaj mi więcej o takich rzeczach, bo teraz cały czas myślę o tym nieszczęśniku :( Niestety, prawa natury bywają bezlitosne.
O widzisz! To może właśnie rozwikłałaś zagadkę, o której Ci wcześniej pisałam. Skoro nie przepadasz za gołębiami, to ja tę Twoją niechęć do nich mogłam nieopatrznie rozciągnąć na wszystkie ptaki i uznać, że ich nie lubisz. Dlatego zdziwiłam się, kiedy napisałaś, że jest inaczej.
Jak Ty się uchowałaś? I nic, NIC do Ciebie nie dotarło w tym temacie, skoro cały Internet huczy teraz o polskim "Love is Blind"? Czy straciłaś? Trudno powiedzieć. Dla jednych to fajna rozrywka i ciekawy eksperyment, dla innych strata czasu i głupoty. Czyli... po staremu. Typowe :) Musiałabyś sama obejrzeć i ocenić. Ja oglądałam z ciekawością.
U nas czasem słońce, czasem deszcz albo burza.
UsuńW gorących warunkach otwiera się wszystkie okna i jedzie z wiatrem we włosach ;)
Ja nie toleruję wysokich temperatur. Niedźwiedzie mają sen zimowy, a ja mogłabym mieć letni.
Puzzel do puzzelka i poskłada się całość w tych starych głowach ;-)
Totalne NIC do czasu Twojego wpisu. A jak potem rozeznałam temat to stwierdziłam, że NIC nie straciłam 🙂
To tak jak tutaj ostatnio :) I nadeszły te słynne irlandzkie oberwania chmury.
UsuńJest to jakaś opcja, ale nie lubię jak mi wiatr urywa głowę, a dodatkowo zbyt głośno huczy ;) Na krótkim dystansie OK, ale nie wyobrażam sobie jechać tak przez 4 czy 5 godzin...
Głowa do góry, jesień już za rogiem ;) Jak minie przesilenie letnie i nastanie lipiec, to będzie z górki.
Wspólnymi siłami może uda się odtworzyć to, co trzeba, jakieś zapomniane historie i brakujące puzzle, w końcu co dwie głowy to nie jedna :)
W końcu znalazłam jakąś różnicę między nami: ja uwielbiam jak mi wiatr piździ w twarz. Uwielbiam to po stokroć w Irlandii stojąc nad oceanem! Sól we włosach i tą morską bryzę. Jedynie trochę niebezpiecznie bo nie myślę wówczas o skostniałych z zimna dłoniach.
UsuńKobieto, ile to czasu jeszcze!
Dokładnie. Co dwie głowy to nie jedna :)
W każdym klimacie potrzebna klima, gdy słońce nagrzewa auto przez szyby!
OdpowiedzUsuńUpałów nie zazdroszczę, wolę te nasze 20 stopni i chłodne poranki.
Nie oglądałam, ostatnio mało oglądam...
Też tak uważam. Pojazdy bardzo szybko się nagrzewają, kiedy stoją w słońcu, a te ciemne to już w ogóle. Wielokrotnie miałam wrażenie, że wchodzę do rozgrzanego pieca, kiedy otwierałam samochodowe drzwi!
UsuńJa też lubię chłodne poranki i orzeźwiające powietrze. Dwadzieścia stopni to sympatyczna temperatura – nie za zimno, nie za gorąco. Lepsze to niż upały rzędu 28-30 stopni!
W Polsce niestety spadek temperatury trochę :(
OdpowiedzUsuńCo, kto lubi – na pewno są tacy, których ten spadek temperatur cieszy. No, ale "prawdziwe lato" dopiero przed nami. Jeszcze będzie cieplej.
UsuńNie ogladalam zadnych wersji tego programu, ale polska z ciekawosci. Powiem tylko Auuuuuu.... Dublinia
OdpowiedzUsuńNajs ;) Ja widziałam chyba wszystkie sezony amerykańskiej, więc kiedy pojawiła się polska wersja, też musiałam koniecznie obejrzeć :) Ciekawy eksperyment, ale mam wrażenie, że nie wszyscy podchodzą do niego z czystymi zamiarami (znalezienie miłości), bardziej zależy im na sławie i pieniądzach.
Usuń„Czuję się ostatnio jak lokomotywa Tuwima”.
OdpowiedzUsuńSugeruję wysłuchanie tego wiersza w naprawdę epickim wykonaniu:
https://www.youtube.com/watch?v=u05YthsEiec
Wtedy rzeczywiście poczujesz się jak lokomotywa odrzutowa!
„Nasuwające na myśl późne lata 90. Szyby na korbki! Brak klimatyzacji.”
Bez klimatyzacji trudno byłoby funkcjonować w Kanadzie. Dawno temu, gdy nie była jeszcze standardowym wyposażeniem samochodów, moja klientka, chcąc zaoszczędzić, zrezygnowała z tej opcji przy zakupie auta. Już pierwszego lata pobiegła jednak do dealera, aby ją doinstalować — co kosztowało ją znacznie więcej niż fabryczna instalacja przy zakupie.
A mój samochód? Ma szyby na korbki, drzwi otwierane kluczykiem, a jedyną „automatyką” jest skrzynia biegów! 😄 Niemniej jednak od lat, tak „na wszelki wypadek”, interesuję się nowymi modelami samochodów, aby w razie potrzeby wiedzieć, co kupić — i szczerze mówiąc, jestem przerażony tymi wszystkimi opcjami i komputerami. Potencjalny wybór zawęziłem już do kilku modeli. Ale pewnie gdy zdecyduję się na kupno, już będą samochody bez kierownic…
Na ścianie garażu około 10 lat temu zawiesiłem 7 budek lęgowych. Co roku wszystkie są zajęte przez wróbelki i z kuchennego okna mogę obserwować małe pisklęta. W tym roku dwie budki zostały przejęte przez… wiewiórki! Chyba jednak już się wyprowadziły, bo nie przepadają za moją obecnością i są niezwykle płochliwe.
Choć od lat należę do klubu przyrodniczego (Naturalist Club), którego działalność w dużej mierze koncentruje się na obserwacji ptaków, jakoś nigdy nie udało mi się rozbudzić w sobie większej ornitologicznej pasji i potrafię rozpoznać co najwyżej kilka gatunków. Raz zauważyłem jednak na moim ogródku drapieżnego ptaka — najprawdopodobniej jastrzębia — który konsumował zająca albo królika, regularnie pojawiające się w okolicy.
Pozdrawiam!
Jacku, ta aranżacja "Lokomotywy" jest BOSKA! Bardzo podoba mi się pomysł takiej śpiewanej poezji z pazurem – nie mogę przestać tego słuchać! Wielkie dzięki za link :)
UsuńOtóż to – wychodzę z założenia, że lepiej mieć niż nie mieć. Ja akurat lubię świeże i orzeźwiające powietrze, więc latem klimatyzacja naprawdę się przydaje. Nigdy nie mam żadnych problemów zdrowotnych z jej powodów, więc nie widzę przeciwwskazań.
Wygląda na to, że masz jakiś oldskulowy pojazd – w samochodach vintage to akurat część uroku :) Mnie nieustannie przerażają bezmyślni kierowcy. Niektórzy myślą, że im bardziej nowoczesny i zaawansowany samochód mają, tym bardziej są zwolnieni od myślenia, bo przecież auto zrobi to za nich. Widziałam kiedyś na YT filmik nakręcony przez jakiegoś użytkownika drogi – w sąsiednim samochodzie marki Tesla kierowca... spał, a za jazdę odpowiadał autopilot.
Ja też podglądam moich ogródkowych bywalców z kuchennego okna właśnie :) Moja mama zaś dokarmia wiewiórki i sarny. Te pierwsze są oswojone i same przychodzą po orzeszki.
Nie jestem żadną specjalistą w zakresie ornitologii, ale lubię podglądać ptaki i wiedzieć, kto bywa w ogródku :)
„Niektórzy myślą, że im bardziej nowoczesny i zaawansowany samochód mają, tym bardziej są zwolnieni od myślenia, bo przecież auto zrobi wszystko za nich.”
UsuńPrzypomina mi to sytuację sprzed lat, gdy wprowadzono hamulce ABS. Statystyki pokazały podobno, że liczba stłuczek wśród samochodów wyposażonych w ten system początkowo wzrosła. Powód był dość prosty — część kierowców zaczęła jeździć mniej ostrożnie, zakładając, że skoro mają ABS, to samochód wyhamuje w każdej sytuacji.
Krążyła też historia o kierowcy jadącym nowym autem z tempomatem („cruise control”), który uznał, że skoro samochód utrzymuje prędkość, to może spokojnie zająć się przekładaniem rzeczy na tylnym siedzeniu. Skończyło się to oczywiście wizytą w rowie.
Tesle rzeczywiście potrafią dziś wykonywać wiele manewrów niemal samodzielnie — widziałem na YouTube nagrania robiące ogromne wrażenie. Mimo to chyba jeszcze nie czułbym się całkowicie spokojny, powierzając komputerowi prowadzenie auta, a samemu urządzając drzemkę.
Ale kto wie — być może za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat kierowca stanie się równie zbędny...
Niektórzy naprawdę mają głowę tylko po to, by "jeść niom"! Już nawet mnie nie dziwią te statystyki.
UsuńCzłowiek ma tendencję do wysługiwania się gadżetami. My kiedyś naprawdę studiowaliśmy i buszowaliśmy w bibliotekach i książkach, a współczesne pokolenie namiętnie korzysta z AI, nawet pracy na zaliczenie nie chce im się napisać, tylko proszą o to sztuczną inteligencję! Te wspomniane narzędzia są genialnym ułatwieniem, ale nie zwalniają ludzi z myślenia i używania mózgu.
Slysze co piszesz, ale jakos wspolczucia we mnie brak, bo szczekajac zebami od lodowatego zimna w maju jeszcze do zeszlego tygodnia, marzylam o tym, zeby po pierwsze moc wylaczyc ogrzewanie, a po drugie moc siedziec wieczorami na kanapie i nie trzasc sie jak galareta. Zeby moc wreszcie schowac ten zimowy pled! I przyniesc pled letni:)) I masz. Upaly nadeszly do Anglii , a ja w tym czasie znalazlam sie nad polskim morzem, gdzie temperatury cudne 22-23 st. , sloneczko dzien w dzien i lekka bryza od morza. Jest pieknie. Niechetnie mysle o powrocie w te 16-17 st. do Krainy Deszczowcow, oj niechetnie. Co do klimy to dla mnie moze ona nie istniec, bo praktycznie nie ma gdzie jej uzywac. Na codzien pokonuje autem tylko pare kilmometrow , jest na ogol chlodno, nie zdaze nawet auta nagrzac, a co dopiero schlodzic🤣A na dluzsze trasy przez Europe juz sie nie wybieramy. Nie te czasy. Zostaja jeszcze podroze po UK, ale to jak wyzej, upalow tu praktycznie nie ma, a jakby co to robi sie przeciag na przestrzal :)) Caly sekret w tym, aby nie uchylac okien z przodu, ale z tylu! Po klimie dostaje natychmiast ostrego bolu gardla, za kazdym razem, wiec jak widzisz, zupelnie mnie ona nie zachwyca. Mam jej dosc na codzien w biurze, same zgryzoty, albo wali ostrym lodowatym zimnem , albo dusimy sie w 26 stopniach w biurze! Autentycznie. I jedno i drugie do bani 😡😅😡 Sciskam Taito, chyba juz po upalach , wracamy do normy. Kitty
OdpowiedzUsuńAch, ten wiersz Tuwima, uwielbiam i pamietam z dziecinstwa, genialny 🙏🏻 Kitty
UsuńTak, maj był naprawdę zimny i dość ponury, dopiero jego końcówka się ociepliła i pozwoliła zaznać nam trochę wakacyjnego klimatu. Było za gorąco jak na mój gust – lubię ciepło i słońce, ale umiarkowane, a prawie 30 stopni to dla mnie nieznośny skwar. Na szczęście już wszystko wróciło do normy. Wczoraj było słonecznie, 21 stopni, dziś lekki poranny deszczyk – wreszcie można swobodnie oddychać :)
UsuńKochana, ja mam pled całoroczny :) Nie wymieniam, a koce nie opuszczają mojego salonu :) Lubię schować się pod nim w czasie wieczornego oglądania serialu – to część uroku wieczorku filmowego :)
Angielski upał niefortunnie Cię ominął, ale polska pogoda też nie taka zła. Nie pogardziłabym takimi warunkami :)
My zawsze robiliśmy użytek z klimatyzacji w czasie naszych letnich wycieczek. W biurze faktycznie potrafi dostarczyć zgryzot. Połówek narzekał na to samo co Ty.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo ciepłych i suchych dnia na te nadchodzące miesiące :)
Zgadzam się :) Wiersz genialny w swojej prostocie :) Też go lubię :) Odpowiednio deklamowany jest bardzo atrakcyjny i zabawny dla dzieci :)
UsuńTaito, dla mnie upal w Anglii 30 st. to tez troszke " too much", ze wzgledu na wilgotnosc i brak dobrej izolacji scian, nagrzewaja sie te cegly jak piekarnik, a w nocy oddaja cieplo do srodka, jest doslownie sauna, ale w ciagu roku zdarza sie to raptem ze dwa tygodnie w roku, wiec... pozniej sie o tym szybko zapomina i znow trzesie pod kocykiem 😂 W sumie lepiej, ze mnie ominelo, za to z jednej pieknej pogody przyjechalam w nastepna 😍☀️☀️☀️Jest cudnie . Niech i niedziela dopisze👌👌👌Kitty
UsuńA pledy tonja owszem, wymieniam , bo mam i letnie, i zimowe i takie przejsciowe:)) Moj chlop jest " stalocieplny" i on tak jedzie na jednym i tym samym, u
Usuńmnie sa w uzyciu trzy:)) Menopause is a bitch! 😂 Kitty
TAK! O to właśnie chodzi! Tym razem i tak nie było źle, bo nocą się schładzało i można było spokojnie zasnąć przy otwartym oknie, ale w poprzednich latach autentycznie myślałam, że się usmażę, bo nawet w nocy było gorąco! Mam też łazienkę od strony południowej i po upalnym dniu jest w niej nie do wytrzymania. Przypomina saunę!
UsuńCieszę się, że się jeszcze załapałaś na tę przyjemną angielską aurę. U nas było dość deszczowo przez weekend, ale nie przeszkadzało mi to jakoś specjalnie :)
Kiedyś kupiłam taki ogromny koc, żeby spokojnie można się nim było we dwójkę owinąć, ale... kot go zarekwirował i zrobił sobie z niego legowisko!
Taito, tak czytam i czytam te nasze dialogi i dochodze do wniosku, ze obie juz kompletnie " zangliczalysmy " do szczetu. 😅Nigdy w zyciu nie rozmawialam tyle o pogodzie niz tu! A ludzie w Polsce narzekaja na pogode... nie wiedza, co czynia:) Popatrz ile mysmy juz aspektow omowily, a ile jeszcze nie! :) To jest temat nie do wyczerpania. Pogoda zawladnela moim zyciem ! 😂😂😂Kitty
UsuńDroga Kitty, ależ pogoda to taki wdzięczny temat do rozmowy :) Każdy szanujący się wyspiarz Ci to powie :) A przy okazji jest to raczej mało kontrowersyjny temat (w przeciwieństwie do polityki, religii, orientacji seksualnych...), zdecydowana większość zawsze na nią narzeka, więc doskonale nadaje się do przełamywania lodów :D
UsuńNie, nie ogladalam i nie ogladam "Love is Bind" bo chyba u mnie nie ma tego w tv nawet po angielsku, a polski to mam tylko dziennik wczesnie rano. Ale troche posprawdzalam co jest w internecie, dobrze im placa to co niektorzy sa tam chyba dla pieniedzy i maja dobra zabawe. Ogladam inne podobne to tego, bo lubie analizowac tak od strony psychologicznej ludzkie charaktery, i dodatkowo mam zabawe z roznych sytuacji.
OdpowiedzUsuńTak, programy tego typu są doskonałym materiałem do analizy ludzkich osobowości – też lubię sobie na nie popatrzeć. Oglądałam amerykańską wersję "Love Is Blind" i teraz tę polską, wcześniej zaś widziałam "Love Never Lies", ale innych typu "Love Island" już nie oglądałam. U nas na Netfliksie spokojnie można to wszystko obejrzeć.
UsuńDzięki za znak życia, Tereso :)
Dokładnie, to za zimno, to za gorąco:-) Żadnego optimum. Ale z dwojga złego wolę jak jest za ciepło niż mam marznąć. Przed gorącem można się schować w cieniu, powachlować albo napić czegoś zimnego dla ochłody;-) Nie jestem wielbicielką klimy, bo dostaję od niej bólu głowy, kataru i chrypy, ale nie wyobrażam sobie samochodu bez niej, to absolutne must have. Nie używam, ale być musi:-) I co śmieszne, mam też klimę w mieszkaniu. Nie rozumiem zdziwienia sprzedawcy... Powinien sie doedukować, bo przecież klimatyzacja służy też do grzania, a ta opcja wydaje mi się użyteczna na Waszej wyspie.
OdpowiedzUsuńProgramu nie oglądałam. Ba! Nawet nie miałam o nim pojęcia do przeczytania Twojej notki:-)
No nie dogodzisz, haha, miałam właśnie pisać w poście, że i tak źle, i tak niedobrze ;) Upały już przeszły, teraz mamy temperatury rzędu kilkunastu stopni i bardzo kapryśną pogodę, np. niespodziewane oberwanie chmury. Ponoć czerwiec ma być deszczowy ;) Wypuszczam suchego kota do ogródka, a wraca przemoknięty, aż chciałoby się go wyżymać ;)
UsuńA co do sprzedawcy, to ja myślę, że on sam ma klimatyzację w aucie :) Chciał nam opchnąć to auto, więc wiadomo, że powie wszystko, byleby tylko klient kupił – typowy sprzedawca.
Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńJej, skoro o upałach mowa: przypomniało mi się jak byłam we Włoszech i było mega gorąco! W pewnym momencie poczułam, że coś wleciało mi do oka, okropnie szczypiąc. Myślałam, że to mucha, ale po chwili zorientowałam się, że to... pot! Dodatkowo akurat pech chciał, że włoska komunikacja strajkowała, więc zwiedzaliśmy wszystko przemieszczając się pieszo. Nigdy wcześniej ani później w życiu nie spotkałam się z takimi upałami.
A jeśli chodzi o komedię Wredne Dziewczyny: na polskim Netflixie nie ma Wrednych dziewczyn, ale możesz ją obejrzeć tutaj
https://resetoff.pl/vid/szaxc
Troszkę brzmi jak urlop z piekła rodem – przynajmniej dla mnie ;)
UsuńMiałam wczoraj sprawdzić i oczywiście zapomniałam! Dzięki za link, może się przydać :)
filmu nie oglądałam i za ptakami jakoś specjalnie nie przepadam a gołębi wybitnie nie znoszę i uważam za pasożyty robiące żrące kupy wyżerające kolor z metalowych parapetów brrrr ...
OdpowiedzUsuńA u nas pogoda po zimnych Zośkach i ogrodnikach już cieplejsza bo oscyluje wokół 22 stopni ale jakoś deszczowo mamy. Czekam kiedy będę mogła wyjąć sandały bo na razie to średnio to widzę :D
Kolejna niecierpiąca gołębi ;) Jak bym mojej teściowej słuchała ;) Ja mam to szczęście, że nie mieszkam w bloku, nie mamy tu licznej populacji gołębi, więc te 4 sztuki (dwie synogarlice i dwa gołębie skalne), które pojawiają się w ogródku, nie robią żadnych szkód. Grzecznie wydziobują sobie trawkę, ziarenka i odlatują w siną dal. No dobra, Grucha czasami zbyt głośno i namiętnie grucha, ale to nie aż taki problem :D
UsuńA tu ostatnio straszne oberwania chmury! Krótkie, ale intensywne, nigdy nie wiesz, kiedy wezmą Cię znienacka!
U nas gołębii jest wszędzie pełno. Samochód ciągle uwalony bo wszystkie miejsca parkingowe są pod drzewami. Ochyda i te parapety i całymi stadami siedzą na wolnych skrawkach okien. No po prostu plaga
UsuńMy podróżowaliśmy po Bali starym samochodem, z oknami na korbkę, bez klimatyzacji. Ale był mocny nawiew ;)
OdpowiedzUsuńJa się dołączam do nielubienia gołębi - po prostu nie lubię.
A jeśli chodzi o upał, to mi nie przeszkadza, toleruje jak każdą inną pogodę.