sobota, 10 kwietnia 2010

Tragedia w Smoleńsku 10/04/10

Nie tak miał wyglądać ten dzień… Miał być spędzony wradosnej atmosferze. Miałam cieszyć się dniem wolnym od pracy, cieszyć siężyciem. I pewnie tak by właśnie było, gdyby nie jeden telefon z Polski…

 

Byłam pogrążona we śnie, gdy usłyszałam natarczywy dźwiękdzwonka w telefonie. Telefon z Polski o tak wczesnej porze nie wróżył nicdobrego. Jednak nawet przez ułamek sekundy nie pomyślałam, że to, co zarazusłyszę, okaże się aż tak wielką tragedią… W ciszy wsłuchiwałam się w pełenniepokoju głos rozmówcy: „włącztelewizję, posłuchaj radia! Co za tragedia!”. Częściowo przytomnapopatrzyłam na pełną skupienia twarz Połówka, by stwierdzić, że to, co przedchwilą usłyszałam brzmi jak niesmaczny i spóźniony żart z okazji prima aprilis.

 

Zeszliśmy do salonu, włączyliśmy telewizję i nakilkanaście minut zamarliśmy… Wpatrywaliśmy się w szklany ekran naszegotelewizora niczym zahipnotyzowani. To, co widzieliśmy, wydawało się takienierealne. Potwornie pokiereszowany wrak samolotu, wymowne szczątki kokpitu,jeden wielki stos złomu. Pełne smutku głosy komentatorów. Zatrważająca liczbaofiar…  I ta smutna świadomość, żeoglądany przez nas obraz nie jest niestety projekcją pogrążonego we śnieumysłu.

 

Żal ludzi. Wszystkich bez wyjątku. Nie chcę tu nikogoosądzać, rozwodzić się nad tym, czy byli dobrymi ludźmi, czy złymi, czywywiązywali się z powierzonych im obowiązków, czy zasłużyli na taką śmierć. Nieczuję się do tego upoważniona i nie jestem osobą na tyle kompetentną, by mócpodsumować ich dokonania. Nigdy zbytnio nie interesowała mnie polityka i moimświadomym wyborem było trzymanie się od niej jak najdalej. Nie myślę o ofiarachjako o czołowych politykach mojej ojczyzny. Myślę o nich jak o zwykłychśmiertelnikach. Ci, którzy zginęli dzisiaj w tej potwornej tragedii, bylirodzicami, córkami, synami, wnuczkami. Jestem pewna, że każdą pojedynczą ofiaręopłakuje dzisiaj przynajmniej jedna para oczu.

 

Staram się nie myśleć o tym, co przeżywają rodziny ofiar.Nigdy nie chciałabym poczuć ich żalu, ani wziąć na siebie ciężaru bólu, z jakimsię teraz zmagają. Nie chcę myśleć o tym, co poczuła schorowana i osłabionamatka prezydenta. I bez tej świadomości jest mi trudno. Pozostaje mi tylkoufać, że rodziny ofiar znajdą w sobie tyle siły, by wyrwać się z objęćrozpaczy. By znów zacząć żyć.

 

Las katyński. I bez tej dzisiejszej katastrofy byłwystarczająco nasycony cierpieniem, tragicznym kawałkiem ziemi. Można by rzec,że to miejsce przeklęte. Czy jego ziemia wystarczająco nie nasyciła się krwią?Czy tak ogromna ofiara złożona z polskich obywateli była konieczna?

 

Miały być uroczyste obchody 70. rocznicy zbrodnikatyńskiej. Jest ogromnych rozmiarów tragedia. Nie taki hołd mieli złożyćpolscy obywatele lecący Tu-154.

 

Boże, spójrz łaskawym okiem na ich dusze…

 

18 komentarzy:

  1. Nic już nie będzie tak samoWydarzyło się coś tak niewyobrażalnego, że ciągle trudno w to uwierzyćOgromny smutek i strata :(Ogromna tragedia :(

    OdpowiedzUsuń
  2. żal, ból, łzy w oczach i ściśnięte gardło...Brak słów... Boże, wybacz Im niedoskonałości, pamiętaj zasługi i dobrą wolę, pociesz najbliższych...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze ciagle to do mnie nie dociera. Może dlatego, ze nie mam polskiej TV i nie widziałam tego "na żywo". Poszłam wczoraj z małą nad rzekę, słońce świeciło, woda szumiała, mała łapała sobie trawki a ja myślałam o tym co dzieje się w Smoleńsku i wydawało się to takie nierealne... Tylu ludzi wieszało psy na Prezydencie, na internecie wciąż isntnieje tyle śmiesznych zdjęć i filmików. W tej chwili wydaje się to być tak niesamowicie niestosowne... Żal tych ludzi, bardzo żal. Czytałam listę nazwisk i choc w większości też mi nic nie mówią (nie byłybyśmy posłankami, co?), to było tam też parę osób towarzyszących. One naprawdę nie musiały zginąć...Kurcze, nie mogę w to uwierzyć :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie tylko w polskiej telewizji pokazywali to, co się stało. Oglądałam też włoskie, angielskie, irlandzkie i francuskie kanały - tam również informowali o tej tragedii, z tym że w polskiej tv transmisja trwała cały czas. Do firmy Połówka przychodzili Irlandczycy i składali kondolencje...Przez cały dzień nie mogłam otrząsnąć się z tego, co zobaczyłam. Skala tej tragedii jest po prostu ogromna. Przytłaczająca wręcz. Kiedy kilka lat temu głosowałam na Kaczyńskiego, nie sądziłam, że jego życie tak okrutnie się skończy... Tylu ważnych ludzi zginęło... Tragedia. Po prostu tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadza się - ciężko ubrać w słowa swoje odczucia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno jest ogarnąć umysłem tą tragedię i odpowiedzieć na pytanie "dlaczego?". Znowu wszyscy Polacy połączyli się we wspólnym przeżywaniu tragedii. Na jak długo pozostaną w nas te gorące uczucia i refleksje? Pozdrawiam Cię Taito w ten smutny czas.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brakuje mi słów. To ogromna tragedia [*]

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo życie ludzkie krótkie jest....

    OdpowiedzUsuń
  9. jezeli mieszkasz w bagenalstown obok carlow i chcesz zapalic swieczke, zlozyc kwiaty,idz pod kosciol sw.andrew, tam z lewej strony jest malutki oltarzyk , jest on poswiecony ofiarom tragedi w smolensku. zapraszam serdecznie,jestem tam kilka razy dziennie i zapalam znicze

    OdpowiedzUsuń
  10. ~www.kotwbutach.blox.pl13 kwietnia 2010 11:55

    Witaj Taitko! No masakra jakaś, ja nie umiem pisać o takich rzeczach. Bo bo co tu można już napisać. Tyle słów powiedziano, można się z nich pomodlić, to chyba teraz jest najbardziej potrzebne i nam i im (jeśli jest się osobą wierzącą). My dziś jedziemy na spacer do lasku, oczywiście bierzemy czworonoga. A jak tam z Twoją pracą? W najbliższych dniach napiszę maila:-)) Mam całą masę rzeczy do opowiadania. Ściskam Cię cieplutko:-))

    OdpowiedzUsuń
  11. Wybacz, to nie moje okolice...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wbrew pozorom można wiele pisać i mówić na ten temat. Mój post był reakcją na to, co zobaczyłam w telewizji. To był dla mnie szok. Musiałam dać ujście swoim emocjom, zwłaszcza że byłam sama w domu [Połówek poszedł do pracy] i nie miałam z kim pogadać. Powoli oswajam się z tą tragedią, aczkolwiek ciągle żal ludzi. Sobotę natomiast miałam totalnie zmarnowaną - czułam się tak, jakby ktoś przyłożył mi patelnią. Jakoś nie potrafiłam wziąć się w garść. Co do maila i poinformowania mnie o tym, co się u Ciebie dzieje: no nareszcie :) Myślałam o Tobie intensywnie, wyczekiwałam wiadomości, ale nie chciałam się narzucać, więc nie pisałam maili. Dziękuję za kartkę! Dotarła zaraz po świętach, we wtorek bodajże. A może w środę... Trzymaj się ciepło :) Udanego spaceru i wypoczynku :)Do poczytania wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czy nic już nie będzie takie samo? Hmm, powstrzymałabym się od tak górnolotnych stwierdzeń, co nie zmienia faktu, że naród polski spotkała tragedia. Odeszło wiele ważnych i wspaniałych ludzi, ale życie musi toczyć się dalej. Niedługo skończy się żałoba. Z biegiem czasu pewnie wszystko wróci do normy. No może prawie wszystko... Straconego życia nikt już nie wróci ofiarom i nikt nie uśmierzy bólu rodzinom tragicznie zmarłych pasażerów...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pioanko, obawiam się, że niestety nie na długo. I nie jest to pesymizm w moim wydaniu. Powiedziałabym, że to realizm.

    OdpowiedzUsuń
  15. Krótkie, nieprzewidywalne i cholernie ulotne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Brak słów, ale zawsze pozostaje modlitwa.

    OdpowiedzUsuń
  17. I tyle z nas zostaje ile o nas pamiętają. Smutne ale prawdziwe

    OdpowiedzUsuń