niedziela, 8 kwietnia 2012

Znokautowana

Kiedy jakiś czas temu Onet wyzwał na pojedynek wszystkich swoich blogerów, podjęłam rzucone mi wyzwanie. Zwolenniczką przemocy nie jestem, ale kto chciałby uchodzić za złamasa życiowego i tchórza, który przed każdą przeszkodą załamuje ręce i rozpoczyna inwokacje do wszystkich znanych mu świętych? No właśnie.


Zatem stawiłam się na ringu i podniosłam rękawice. Z każdą rundą mój zapał malał, a walka stawała się coraz bardziej uciążliwa. Męczące to było przedstawienie i wątpliwej atrakcyjności widowisko, o czym zapewne nieraz przekonali się widzowie. Każda runda sprowadzała się w zasadzie do przyjmowania na siebie gradu prawych sierpowych i lewych prostych.


Co mogę Wam powiedzieć po takim doświadczeniu? Nie mam już ochoty być 'workiem treningowym'. Miłośniczką boksu nigdy nie byłam i chyba czas pozwolić, by wyszło ze mnie dziecko: tupię zatem nóżką, rzucam ze złością rękawicami w narożnik ringu i już mniej dziecięcym tonem i słownictwem mówię swojemu przeciwnikowi głośno i wyraźnie: I don't give a damn! Nie dbam już o nic.


Ogarnęła mnie rezygnacja i już nawet wizja przytwierdzanej do moich pleców etykietki "złamasa" nie jest straszna. Walkę Onet vs Taita ostatecznie wygrywa faworyt poprzez nokaut techniczny. To nie była walka fair. Nie mogła być, bo przeciwnicy niekorzystnym trafem plasowali się w zupełnie innych kategoriach wagowych. Mam dość nokautów, ale jeszcze uda mi się wykrzesać odrobinę siły, by zwlec swoje poobijane zwłoki z ringu i w domowym zaciszu leczyć posiniaczoną powłokę cielesną.


***


Nie zdecydowałam jeszcze, czy na dobre porzucę blogowanie, czy też może poszukam innego, bardziej przyjaznego grafomanom środowiska, w którym weterani blogowi w spokoju mogą dogorywać. Na razie brak mi jakiejkolwiek motywacji. A to bardzo źle. Bo jeśli nie czuję do czegoś pasji, jeśli robienie czegoś nie daje mi satysfakcji, to zwyczajnie tego nie robię. Nie wtedy, kiedy nie muszę. A blog to była moja odskocznia. Coś na kształt hobby. Nie żaden tam przymus.


Jeśli ktoś zna choćby jeden powód, dla którego powinnam jeszcze pisać bloga, albo może polecić porządne blogowisko, to niech teraz zabierze głos, albo zamilknie na wieki.


***


Wszystkie skargi, zażalenia, groźby, prośby o ewentualny nowy adres bloga kierujemy na taita@onet.eu Możecie też pisać tutaj, jeśli - rzecz jasna - Szanownie Panujący Onet Wam pozwoli.


***


To by było na tyle. Na koniec chciałam życzyć Wam przyjemnej końcówki Wielkanocy - spokojnej, spędzonej w miłej atmosferze, bez stresu, niechcianych wizyt, nieproszonych gości i przepełnionych brzuchów.

56 komentarzy:

  1. Pendragonowi już radziłem, Tobie poradzę to samo: zrób tak jak ja, uniezależnij się całkowicie od jakichkolwiek dostawców platform bloggerskich (typu blogger, onet czy blox) i załóż sobie własnego bloga na własnej domenie. Na przykład www.taitablog.eu - koszt utrzymania domeny €9 rocznie, do tego około €25 rocznie za hosting (polecam ovh.pl ale jest dużo innych, dobrych firm hostingowych) - wystarczy tylko zainstalować Wordpressa (większość hostingów umożliwia to automatycznie paroma kliknięciami), zaimportować stare posty z Onetu (żeby zachować ciągłość - chociaż można zamiast tego zostawić linka do starego bloga tak jak zrobił to Pendragon) i po problemie. W razie czego służę wsparciem merytorycznym (udało mi się już uratować jednego emigracyjnego bloga przed "cybernetyczną zagładą", z chęcią pomogę jeszcze raz).

    OdpowiedzUsuń
  2. Taito nie rezygnuj z przyjemności jeżdżenia tylko dlatego że złapałaś gumę. Prowadzenie bloga sprawia Ci przyjemność, więc powinnaś jak najszybciej zrezygnować z onetu a zapał wróci. Mam teraz małe porównanie - zarówno z wordpressem jak i blogspotem - szczerze mówiąc z onetem nie ma co porównywać. Posłuchaj się xpila (ja się posłuchałem tylko częściowo ;) i skorzystaj z rad nie-onetowców ;) Głowa do góry, Irlandia czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, nie ma się co załamywać. Głowa do góry, pierś do przodu i idź przed siebie, dalej w tym wyznaczonym, irlandzko-podróżniczym kierunku! ;-) Jak piszą koledzy powyżej, przerzuć się na swoje śmieci, nie korzystaj z blogowych molochów, a wyjdzie Ci to na dobre. Że będzie mniej komentatorów? Ci co Cię znają to zostaną, a tych przypadkowych, różnego rodzaju internetowych hajterów się pozbędziesz. Z mojej strony mogę polecić Ci Word Pressa - będziesz sama sobie panią i będziesz miała wszystko pod kontrolą. Nie załamuj się, my tu na Ciebie z utęsknieniem czekamy! ;-)pozdrowienia, jak zwykle serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pisz dalej, zmien tylko miejsce. onet naprawde jest beznadziejny i potrafi obrzydzic zycie wirtualne. Znajdz sobie przytulny "zakatek" do pisania i daj znac :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taitko,nie wyobrażam sobie że możesz tak po prostu przestać blogować- sama powiedziałaś że to twoje Hobby, a hobby to pasja na życie, bez względu na trudności. Sama nie próbowałam, ale dużo dobrego słyszałam o word.pressie- może tam warto spróbować? Całusy Kochana i miłego Poniedziałku...

    OdpowiedzUsuń
  6. Taito!!! Miłość do Irlandii bez Twojego bloga jest jak rzeka bez źródła, wiec pisz , pisz i po stokroć pisz, sprawiając tym samym wielka radość choćby mnie , który bywa tam za rzadko niżby chciał. Pozdrawiam i życzę pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem zadowolona z bloxa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam Cie Taito, ze tak dlugo wytrzymalas w sidlach Onetu. Bez jakichkolwiek skrupolow zacznij kontynuowac na Bloggerze. Platforma jest prosta i co najwazniejsze dziala 24 godziny na dobe. Google ma o wiele lepsze serwery niz te na ktorych masz obecnie swojego ukochanego bloga. Roznica jest taka, ze Google to gigant i kolejny serwer nie robi mu az takiej roznicy jak w przypadku kulejacego karzelka (czytaj Onet). Sama dobrze dobrze wiesz jaka jest roznica pomiedzy dawnymi demoludami a cywilizacja zachodnia. To ciagle jest przepasc a drugi brzeg oddala sie bez konca. Zanim zaczelam swoj blog poczytalam i najgorsze co zauwazylam to idiotyczne komentarze na Onecie czego nie ma na Bloggerze bo za oceanem az tak nikt drugiemu nie zazdrosci. Kazdy ma na co zasluzyl, moze troszke mniej niz inni ale na tyle duzo aby sie tym cieszyc a nie wylewac pomyj na glowe blizniego. W USA jest duzo prawnikow i nikt sobie nie pozwoli na obrazanie w komentarzach bo albo pojdzie za kratki albo sprzeda ostatnie gacie. Dlatego jest milo i przyjemnie.Przenies sie i potraktuj to jako przeprowadzke do ladniejszego domu.Bron Boze nie rezygnuj!Kontynuuj gdzie indziej bo internet bez Taity to jak dzien bez Słońca czyli rzecz niemozliwa. Caluje cie w sam srodek noska i podnosze kaciki ust do gory abys znow sie usmiechala.Bedzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Taito, już po prima aprilis, więc przenoś się bo czekamy na Twoje nowe wędrówki i przygody.

    OdpowiedzUsuń
  10. Taito: blogger. blogger i jeszcze raz blogger. Przyjazny, logiczny, działający, z własnym nieinwazyjnym systemem polecanek. Przeniosłam się z onetu kilka miesięcy temu i żałuję, ze tak późno. Myślę, że po przerwie zatęskniłabyś do pisania. Nie daj się onetowi! :)) Pozdrawiam, oliwka

    OdpowiedzUsuń
  11. Aha, onet jeszcze nie zakończył żałoby po Pendragonie, a już się i Taita szykuje do odjazdu. No to teraz flagi do połowy masztu.Ja się powoli zadomawiam na blog.pl. Tak na próbę na razie. Nie jest idealny, ale po przygodach z onetem jakoś mało wymagający się zrobiłem. Chciałem się na bloggera przeprowadzić, ale wszelkie wariacje mojej nazwy mieli już zajęte.P.S. Nie wierzę, że ktoś Ci musi podszepnąć powód by dalej blogować. Jak nie masz motywacji ... nie pisz. Nic na siłę. Choć założę się, że palce Cię zaczną swędzieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Taito przykro mi czytac, że takie rzeczy Cię spotykają. Wiele osób radzi Ci zalożenie bloga w innym miejscu. Sadzę, że nie jest to zły pomysł. Ja piszę jak wiesz na bloxie. Jest przyjemnie (odpukać!), nic nie dzieje się złego, nic nie ginie (ja na razie a to już ponad 3 lata). Spróbuj może też na innych proponowanych przez inne osoby blogach się rozglądnąć. Wiem, że blox jest niszowy, raczej taki nie nastawiony na miliony komentarzy (kiedyś spotkałam się z taką opinią). Na onecie często byłaś atakowana za Twoje notatki o Twoich podróżach - to niedopuszczalne! Masz prawo czuć się bezpiecznie.Nic na siłę. Ściskam mocno, dbaj o siebie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki, nie wykluczam, że pewnego dnia zwrócę się do Ciebie po pomoc. Jesteś pewny, że można dokonać importu archiwalnych postów z Onetu? Na wordpressie nie widziałam takiej opcji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na którym z nich lepiej Ci się bloguje? Jeszcze nie zapoznałam się z blogspotem. Wordpress na pierwszy rzut oka wydał mi się dość skomplikowany. Musiałabym się do niego przyzwyczaić. Zupełnie inaczej to wygląda niż na Onecie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bloguję tu już od prawie pięciu lat i jakoś nigdy nie miałam z tym wielkich problemów. Jednak to, co się tu dzieje od dłuższego czasu, to już czysta przesada. Nie tylko mnie skończyła się cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ćwirku, daleka jestem od załamania. Straciłam cały zapał i przyjemność z tworzenia bloga. Tylko tyle. Albo aż tyle. Nie widzę sensu blogowania na Onecie - nie, jeśli nic się tu nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, chyba z wszystkiego się kiedyś wyrasta. Hobby niekoniecznie jest na całe życie. Ale nie martw się, jeśli przeniosę się w inne miejsce, na pewno Cię o tym poinformuję. Dzięki, że jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdzisławie, głównie dzięki Tobie i Zielakowi jeszcze się nie poddałam. Zbieram siły do dalszej walki. Dam Ci znać w przypadku przeprowadzki. Mam sporo zaległych postów do publikacji, w międzyczasie włóczę się po wyspie, fotografuję i zbieram kolejne materiały. Potrzebuję tylko porządnego miejsca, w którym mogłabym je publikować. A tymczasem pozdrawiam serdecznie :) PS. Nie jestem pewna, czy mam Twojego maila. Byłabym wdzięczna, gdybyś mógł mi go zostawić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja chyba też bym była - proste, schludne szablony, brak reklam, łatwość w obsłudze... Same plusy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Renatko, tu nie ma nic do podziwiania. Wcześniej całkiem przyjemnie mi się blogowało na Onecie. Teraz to co innego. Pogrążyli się całkowicie, a ja zwyczajnie straciłam cierpliwość, bo przez większość czasu nie mogę nawet swobodnie opublikować posta, albo odpisać na komentarze. Cały czas wyświetlają się jakieś błędy. Rozumiem, że mogą mieć jakąś awarię - dzień, dwa, nawet tydzień. Ale nie tak długo. Mam wrażenie, że oni sami położyli lachę na blogach i onetowych blogerach. Kiedyś blogowa ikona była w widocznym miejscu - tuż obok poczty. Teraz odnośnik do blogów jest wciśnięty gdzieś w kąt, gdzie łatwo go przeoczyć. Jesteś niesamowita, wiesz? Końcówką swojego komentarza faktycznie udało Ci się wywołać u mnie uśmiech. Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem, czy jest sens przenosić się dla dziesięciu stałych czytelników ;) Podrzucę Ci namiary na nowego bloga. Jak już go będę mieć. Zapoznanie się z nowymi platformami to dość pracochłonne zajęcie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Do tej pory spotkałam się z samymi pochlebnymi opiniami na temat bloggera. Zapoznam się z nim w wolnej chwili, by zdecydować, czy to jest właśnie to, czego szukam.

    OdpowiedzUsuń
  23. W bloxie podoba mi się to, że jest bardzo przyjazny dla blondynek :) Kiedy już zapoznam się z wszystkimi interesującymi mnie platformami, podejmę decyzję. Póki co wszystko zostaje bez zmian. Może Onet wreszcie dotrzyma słowa i pozbędzie się awarii.

    OdpowiedzUsuń
  24. Do Twojej rady mogłabym się dostosować, gdybym cierpiała na brak weny. A to nie jest akurat moja największa bolączka. Tu chodzi o coś innego. Oj nie zakładaj się, jeśli chcesz jeszcze poczytać coś mojego autorstwa. Potrafię być strasznym uparciuchem i czasami lubię robić na przekór.

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba na blogerze. Więcej tam postów zamieściłem i wszystko na początku przeklejałem z onetu, ctrl C ctrl V, szło bardzo szybko i bezboleśnie. Już wtedy poczułem różnicę. Wordpress tez jest spoko, ale niektóre funkcje są dla mnie niejasne, nieprzetłumaczone na polski i dość enigmatyczne, myślę że na moim etapie rozwoju blogger wystarcza. Jedyny mankament bloggera, to przy załączaniu zdjęć różnie ustawiają się odstępy pod i nad zdjęciami, jedne są szersze a inne węższe - nierówno - a tego nie lubię. Na szczęście jest przycisk "usuń formatowanie" i wtedy usuwam niepotrzebne wersety, zmieniam czcionkę na swoją i jest git. PS. Cieszę, się że się wreszcie odezwałaś.

    OdpowiedzUsuń
  26. Taito - jestem pod wrażeniem, że tak długo udało Ci się wytrzymać z onetem. Jak pamiętasz, zaczynałyśmy mniej więcej w tym samym czasie, więc niedługo 5 lat będzie. Mnie onet doprowadził do wyprowadzki już rok temu a i teraz mnie trafia jak nie mogę skomentować zaprzyjaźnionych blogów. Będzie mi bardzo miło, jak będziesz pamiętała o mnie i wyślesz mi namiary, jak już znajdziesz swoje nowe miejsce w sieci :) Buźka

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie zamierzam doradzać o lepszości Świąt Wielkanocnych nad Bożonarodzeniowymi, bo każdemu według potrzeb i możliwości, a poza tym DGCC. Ale na korzyść Wordpressa przemawia fakt, że jest on autentycznie NIEZALEŻNY do czegokolwiek. Mając bloga na Wordpress, masz 100% kontroli nad jego zawartością. Dopuszczam możliwość, że skoro Onet się kiedyś sypnął i teraz poważni blogerzy zeń uciekają, to samo może się stać (może, nie musi - czym większy moloch tym szansa upadku mniejsza), że twój aktualny dostawca usługi bloga pójdzie w maliny i nawet nie będziesz miała kopii zapasowej. A w przypadku Wordpressa, jak się dostawca hostingu sypnie, znajdujesz nowego w 10 minut, importujesz bloga z kopii zapasowej w kolejne 10 minut i po pół godzinie jesteś znów online, z oryginalną zawartością :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wyobraź sobie, że też mam takie "natręctwo" - odstępy między zdjęciami muszą być tej samej wielkości, a tekst wyjustowany :) Inaczej nie pójdzie do druku ;)Z bloggerem jeszcze się nie zapoznałam, ale mam to w planach. Wordpress mnie nieco przytłoczył, moje wrażenia są bardzo podobne do Twoich. Muszę kiedyś na spokojnie przeanalizować te wszystkie funkcje, bo póki co to tak z doskoku to robię. PS. Miło mi to czytać.

    OdpowiedzUsuń
  29. Elso, wcześniej nie miałam powodów do narzekania, teraz mam. Sytuacja diametralnie się zmieniła. Jasne, że dam Ci znać. Pozdrawiam z deszczowej dzisiaj wyspy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Na razie próbuję się zapoznać z kilkoma platformami i wybrać tę, która będzie mi najbardziej odpowiadać. Wordpress to dla mnie jak dotąd "czarna magia" - jeszcze nie miałam okazji dokładnego zapoznania się z wszystkimi funkcjami. Potrzeba mi do tego czasu i spokoju. Jednak, co rzuciło mi się w oczy, to brak możliwości zaimportowania archiwalnych postów z Onetu. Przeoczyłam coś? Znasz może jakiś sposób, by uniknąć niezbyt kuszącej mnie opcji "ręcznego kopiowania" za pomocą Ctr+C i Ctr+V? Czy zakładając blog na własnej domenie będę miała możliwość importu z Onetu? Bardzo by mi na tym zależało.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zostaw mi, proszę, adres na moim blogu lub tutaj, na starym swoim. Też uciekam z Onet, lecz na razie z czasem jest u mnie krucho, więc przeprowadzka się opóźnia. W każdym razie, gdy będę po zabiegu przenosin, nowy adres będzie na moim starym blogu. dr Woland.

    OdpowiedzUsuń
  32. Dokładnie tak - czasu brak. W połowie następnego tygodnia będę mieć więcej luzu i wolnego czasu, więc wtedy prawdopodobnie wybiorę jakąś platformę. Wbrew pozorom to wcale nie jest taka łatwa decyzja. Kiedyś miałam Cię pytać, czy nie odczuwasz skutków awarii Onetu - dość często piszesz. A tu proszę, kolejna niespodzianka. Też się wyprowadzasz. Dam Ci znać, jak już się przeprowadzę. Pozdrowienia i do poczytania.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeżeli Onet oferuje eksport treści (do jakiegokolwiek jadalnego formatu), wówczas przerobienie tego na format jadalny dla Wordpressa nie powinno być problemem. Niestety, na ogół dotyczy to jedynie tekstu, a więc wszelakie media (zdjęcia, muzyka, wideo) trzeba przenosić ręcznie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak już odpowiedziałem w osobnym wątku - da się, o ile Onet oferuje jakikolwiek eksport zawartości bloga. Nie mam na Onecie żadnego konta więc może wypowie się ktoś w temacie, kto takowe ma.

    OdpowiedzUsuń
  35. Właśnie. Tu leży pies pogrzebany. Onet nie oferuje możliwości żadnego eksportu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Potwierdziło się to, czego się obawiałam. Mam dwie opcje: albo zacznę od nowa, albo będę zmuszona dokonać "ręcznego kopiowania".

    OdpowiedzUsuń
  37. Hm. Posiedziałem trochę nad tematem, przegrzebałem parę forów (forumów?) i wygląda na to, że faktycznie nie da się automatycznie przenieść treści bloga z onetu na cokolwiek innego. Trzeba by napisać skrypt, ale jak dotychczas nikomu się nie chciało ;)Tak więc ja sugeruję zacząć nowego bloga pod nowym adresem (na jakiej platformie? w sumie wsioryba, ja tam zawsze polecam WP...), na którym, wzorem Pendragona, wrzuć link do starego bloga, a potem sukcesywnie, po parę wpisów dziennie, przenieś sobie stare wpisy z Onetu na nowego bloga i po kłopocie.Btw tutaj kłania się możliwość manipulowania datami wpisów w Wordpress, nie wiem jak to wygląda na innych platformach ;) A więc możesz umieścić wpis z datą przeszłą dzięki czemu zachowujesz chronologię historycznych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  38. Niewiarygodne, że najpopularniejszy polski portal pozwala sobie na coś takiego. Przez to co dzieje się przez ostatnie tygodnie zaczyna się wykruszać cała blogowa społeczność, tzn. ta wytrwała cześć, która jeszcze została.Zaczynam czuć to samo ....

    OdpowiedzUsuń
  39. Ojej, co ja czytam?? Nie znikaj proszę :) liczę, że znajdziesz swoje miejsce w sieci i zapał wróci do blogowania :) jesteś dla mnie źródłem inspiracji, albo przynajmniej byłaś kiedy miałam czas na irlandzkie wojaże, a teraz jesteś niesamowitym źródłem informacji, no te zdjęcia Twoje :))) ja nie mam doświadczenia z innymi platformami, ale blogger jest po prostu fajny dla mnie, łatwy i przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Onet niestety nie daje swoim blogerom zbyt dużego pola do popisu. Mamy do użytku tylko kilka bardzo prostych funkcji, możemy dokonywać niewielkich zmian w wyglądzie strony, ale nie ma np. dostępu do plików źródłowych. Blox przypadł mi do gustu, bo jest prosty w obsłudze, a formularz edycji jest bardzo podobny do tego onetowego. Prawie się na niego skusiłam. Niestety nie ma tam opcji eksportu danych, co jest dużym minusem. Wordpress znacznie się różni, wszystko wygląda tam zupełnie inaczej. Daje jednak znacznie większe możliwości. Połówek również mi go poleca. A tak na marginesie, to bardzo chciałam Ci podziękować za zaangażowanie. Doceniam Twój trud :) Równy z Ciebie gość ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Do czego to doszło, żeby takie weteranki jak my musiały na stare lata przenosić się w nieznane strony. Przecież nie przesadza się starych drzew ;) To mnie akurat nie dziwi, przecież święty straciłby cierpliwość. Te wspomniane awarie nie są wcale nowością - od początku roku pojawiają się mniej lub bardziej regularnie. Stracili sporo blogerów, stracą jeszcze więcej. Może wtedy pójdą po rozum do głowy. Póki co kręcą na siebie bicz.

    OdpowiedzUsuń
  42. Drogi Strusiu Pędziwiatrze, dopiero co się ucieszyłam na wieść, że pojawiłaś się w internetowym świecie, a Ty znowu znikasz. Będę tęsknić! Baw się dobrze. Ja będę gnić w pracy. O blogu na pewno Cię poinformuję, a bloggera już wkrótce wezmę pod lupę. Dziękuję przy okazji za miłe słowa. Wiesz, jak podbudować maluczkiego człowieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ach te Wodniki :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jestem po tej operacji i mam się dobrze. Jeśli raz na jakiś czas będziesz wrzucać na Taitę jakąś notkę, to onet Ci nie skasuje starego bloga i wtedy będziesz miała dwa blogi. Na starym Pendragonie mam wciąż gości, jak na starej Taicie dasz link do nowej to będziesz miała darmową reklamę :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Tak, tak, wiem o tym. Jeśli faktycznie dojdzie do przeprowadzki, to wtedy najprawdopodobniej będę tu wrzucać zwiastun nowego posta, albo wklejać jakieś zdjęcie. Coś się wymyśli. A jak ze zdjęciami? Musiałeś je wstawiać do skopiowanego posta, czy może jakimś cudem przenosiły się jako obiekty razem z tekstem?

    OdpowiedzUsuń
  46. Wodnik czy nie - porządek musi być ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. ~Tradycjonalista19 kwietnia 2012 01:36

    TYLKO NIE TO!!!! Nie porzucaj tego i nas!!! Nikt juz piekniej nie opowiadal o swoich podrozach i tak pieknym i literacko poprawnym jezykiem jak Ty.WRACAJ!!!

    OdpowiedzUsuń
  48. Tradycjonalisto, wzruszyłam się. Dziękuję za przemiłe słowa i przesyłam serdeczne pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  49. kontrolC kontroV i po robocie. Żadnych dodatkowych ruchów. Przynajmniej na blogspocie, bo na wordpressie nie wklejałem w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  50. Droga Taito, Dziesięciu, ale za to jakich;) Czy Ty oby nie przesadzasz? Przecież ja też się przenosiłam i wiele innych osób również. To wcale nie jest takie trudne jak się wydaje, najgorzej zacząć. Jeśli byś potrzebowała pomocy z bloggerem służę wsparciem na miarę moich umiejętności;) Dziś dużo myślałam o Tobie bo mi tu Ciebie brakuje w tej blogowej przestrzeni.

    OdpowiedzUsuń
  51. Wszystkie Twoje komentarze opublikowały się, ale usunęłam te dwa powtórzone. Onet 'tak jakby' zaczął działać, ale teraz z kolei komentarze publikują się ze sporym opóźnieniem - nie giną. Następnym razem przed publikacją sprawdź sobie liczbę wszystkich komentarzy [prawy górny róg bloga], a jeśli po wciśnięciu "wyślij" zwiększy się ona o 1, to znaczy, że komentarz się pojawi :) Wybacz to "łopatologiczne" tłumaczenie.Wiem, że to nie jest nie wiadomo jak trudne. Jednak ja przed ewentualną przeprowadzką chciałam zapoznać się przynajmniej z trzema platformami [blox, blogger i wordpress], by przekonać się, która będzie dla mnie najlepsza. Oswojenie się z wszystkimi funkcjami - szczególnie na wordpressie - wymaga trochę spokoju i wolnego czasu, a tego mi ostatnio brakowało. Wszystko prezentuje się tam zupełnie inaczej niż na Onecie. A skoro przenosiny są takie łatwe, jak mówisz, to chętnie udostępnię Ci hasło do mojego nowego bloga, byś skopiowała mi całe pięcioletnie archiwum, o! :) Wiem, wiem, tragiczna jestem jeśli chodzi o regularną korespondencję. Odezwę się, naprawdę, może już nawet dzisiaj. Najpierw jednak muszę zrobić parę innych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  52. Taitko, rozumiem, że możesz być zniechęcona po tej onetowskiej zadymce, ale czy gdzie indziej będzie lepiej ? Nie odchodź, kto Cie tam gdzieś daleko znajdzie ? Tutaj od zawsze jesteś widoczna i popularna. Tutaj jest Twoje miejsce. Tak myślę Taitko. :)))Pozdrawiam i uściski przesyłam. :)))

    OdpowiedzUsuń
  53. Rozyno, dziękuję za miłe słowa. Wygląda na to, że Onet istotnie uporał się z awarią, a co za tym idzie, pojawiło się światełko w tunelu. Pozdrawiam serdecznie i życzę przyjemnej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  54. Taito, patrzyłam intensywnie w prawy górny róg komentując Twojego nowego posta i nic się nie pokazywało:( Nie ma sprawy, mogę Ci skopiować tylko nie potrafię kopiować ze zdjęciami;DWidzisz, jakie ja mam dobre serce i ile bym dla Ciebie zrobiła!;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Taito, patrzyłam intensywnie w prawy górny róg komentując Twojego nowego posta i nic się nie pokazywało:( Nie ma sprawy, mogę Ci skopiować tylko nie potrafię kopiować ze zdjęciami;DWidzisz, jakie ja mam dobre serce i ile bym dla Ciebie zrobiła!;)

    OdpowiedzUsuń