poniedziałek, 24 listopada 2008

Tylko śniegu żal...

Ludzie, nie dobijajcie mnie!

Wchodzę na te Wasze blogi, a tamten sam  widok –  świat okryty piękną śnieżną pierzyną. Białypuch pokrywa domy, drzewa i ulice. Dla Was jest to widok jak najbardziejzwyczajny. Dla mnie też kiedyś taki był – dopóki nie wyjechałam na ZielonąWyspę. Od tego momentu śnieg nabrał dla mnie nieco odmiennego wymiaru. Toprzede wszystkim niezwykle nostalgiczny widok, który zawsze potęguje u mnieuczucie tęsknoty za polską zimą. Za szczypaniem mrozu, za szalonymi wojnami naśnieżki, za podziwianiem świata w tej śnieżnobiałej szacie. Za ciepłem wnętrzadomu. Za oglądaniem fantazyjnych kształtów delikatnych śnieżynek. I zaskrzypieniem śniegu pod podeszwami butów…

Kiedyś nie wyobrażałam sobieświąt Bożego Narodzenia bez tego magicznego puchu. Śnieg zapowiadał nadejścietych najważniejszych dni w roku, na które czekałam z niecierpliwością typowądla kilkuletniego dziecka. Puch spadający z nieba dodawał świętom specjalnej,magicznej otoczki. Białe świąteczne dni były wyjątkowe. Boże Narodzenie bezśniegu już nie miało w sobie tyle uroku. Choć ciągle piękne samo w sobie, byłoinne. Inne, bo pozbawione tej niepowtarzalnej mroźnej atmosfery.  

Mieszkałam w tej części Polski,która zawsze miała śniegu pod dostatkiem. Mój dom był otoczony gęstym sznuremdrzew, które przy najmniejszym potrąceniu gałązek zrzucały duże warstwy śniegu.Jakże ten polski dom był inny od tego irlandzkiego. Specyfika geograficzna Irlandiipowoduje, iż dobrze Wam znany śnieżny widok jest tutaj czymś niecodziennym.Śniegu nie widziałam od blisko trzech lat. Niektórzy Irlandczycy widzieli gozaledwie kilka razy w życiu. Inni wcale. A nawet jeśli się pojawi, to zarazznika. Szybciej niż się pojawił. My, Polacy, często trochę złośliwie śmiejemysię z Irlandczyków. Bo gdy pojawi się tutaj śnieg, to jest to wielkie wow.Wydarzenie na miarę najazdu kosmitów albo odkrycia przedpotopowego mamuta.Życie w niektórych wioskach i małych mieścinach zostaje sparaliżowane, tubylcynie radzą sobie z transportem, szkoły zostają tymczasowo zamknięte. Śmieszy toPolaków, bo zachowanie autochtonów wydaje się im niedorzeczne. Takie irlandzkiei takie głupie. Szydzimy więc i wyśmiewamy. Uznajemy za kolejny objaw głupoty.A wystarczyłoby choć trochę wczuć się w ich sytuację. Jest takie fajne powiedzenie: „help me never tojudge another until I have walked in his shoes.” Opady śniegu są dla nasdobrze znanym zjawiskiem, a dla nich ciągle nowością…

Zabawne co emigracja, uczyniła zemnie. Nigdy nie sądziłam, że będę tęsknić za śniegiem. Kiedy tak zastanawiamsię nad życiem w ojczyźnie, dochodzę do wniosku, że tęsknię za nielicznymirzeczami. Tak naprawdę to tylko rodziny mi brak. I śniegu. I polskich bibliotekbogato wyposażonych, będących rajem dla książkowych moli. Dla mnie.

Nie brak mi polskiego jedzenia. Zchęcią zamieniłabym choć jeden wschodnioeuropejski sklep na polską księgarnię bądźbibliotekę. Nie tylko ciało wymaga pokarmu – dusza także.

I o ile kupić mogę polskiejedzenie i prasę, śniegu nie kupię.

57 komentarzy:

  1. ~Ola - Mama Adasia24 listopada 2008 06:21

    Ja tesknie juz tylko za rodzina - a szczegolnie na swieta. Bo jedzenie juz mi przeszlo. Ksiazki juz czytam tylko po angielsku. Snieg mam - czasami - pada dwa razy na rok - tez wzbudza wielkie hallo i wielkie korki. Chociaz tej zimy inaczej na niego patrze, bo mam wielu nowych znajomych w szkole z cieplych krajow, ktore ~nigdy~ nie maja sniegu ani nawet niskich temperatur. Fajne maja rekacje :)Lubie takie szersze otwieranie oczu na swiat....Pozdrowionka, Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zeby zobaczyc snieg musze wybrac sie w gory na jakies 1000m, bo tu w dolinie tez tego sniegu nie ma :( szcztty gor sa juz pieknie osniezone :)pozdrawiam goraco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. aga.stankiewicz@onet.eu24 listopada 2008 10:06

    Ja za śniegiem nie tęsknię, ale wiadomo, mam go aż za dużo... Ale podejrzewam, że też bym kiedyś za nim zatęskniła gdybym była w miejscu gdzie go brak... Nie wybierasz się na święta do domu?? Zresztą nie wiadomo, czy będzie wtedy śnieg... Ale jeszcze go zobaczysz nie raz w życiu - w końcu wrócisz kiedyś do Polski, nie ?? Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. promyczek83@op.pl24 listopada 2008 14:09

    Śnieg tylko w Boże Narodzenie i więcej stanowczo NIE, ale jak sypał wczoraj radoche miałam i poszalałam sobie na białym puchu....też mieszkam w tej części Polski , gdzie śniegu zawsze duuuuuużo było, ale w ostatnich latach deficyt mieliśmy go i to jaki....Śnieg śniegiem, ale zimy i mrozu nie cierpię.....oddawać mi słońce i długi dzień i to juz:P

    OdpowiedzUsuń
  5. To zapraszam do mnie- u mnie sniegu pod dostatkiem :-) Pamietam gdy w Walii spadl snieg- sparalizowal wowczas prace ludzi- bo malo kto do pracy przyszedl ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kocham książki, więc naprawdę odczuwam brak polskiej biblioteki, czy księgarni. Choć znam angielski na przyzwoitym poziomie, to jednak czytanie w tym języku nie sprawia mi takiej frajdy, jak czytanie polskiego słowa pisanego. Z angielskim mam do czynienia na co dzień, więc dla odmiany dobrze jest sięgnąć po polską książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty szczęściaro - ja nawet tego nie mam ;) To już nie te czasy, kiedy zaspy po pas były moją codziennością ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja zatęskniłam za nim jeszcze bardziej, jak zobaczyłam Twoją fotkę. Cudna!! Po raz trzeci z rzędu spędzimy Boże Narodzenie w Irlandii. Nie wiem, kiedy polecę do Polski. Podejrzewam, że święta byłyby u mnie białe, bo to podobna okolica do Twojej. Sąsiednie województwo ;) Ściskam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie nie ma mrozu, a jest jeszcze gorzej. Dziś o mało co nie przemieniłam się w sopla lodu i nie wylądowałam gdzieś na drugim końcu świata. Wichura + mroźne powietrze = S A J G O N!!PS. Powiedzmy, że mieszkałam w tej samej części Polski ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdyby tak można było się teleportować, to już bym u Ciebie była ;) I nie prędko byś się mnie pozbyła ;) Kto by pracował, kiedy śnieg pada ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałem dzisiaj wiadomości sportowe, jak to właściciele klubów piłkarskich skarżą się na warunki pogodowe. Na poparcie ich słów onet dorzucił zdjęcie zaśnieżonego stadionu. Dopiero wtedy do mnie dotarło...

    OdpowiedzUsuń
  12. Biorąc pod uwagę ostatnie zimy to też tęsknię za prawdziwymi zimami. Zdzieciństwa pamietam, jak piękne zawsze były święta, a śnieg zalegal nawet do połowy marca, albo i dłużej. Teraz tak nie ma. Śnieg owszem popada, ale szybko topnieje, nawet w górach u moich rodzców częste są święta bez sniegu. O Wrocławiu nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
  13. hej. u nas sniegu tez brak, chociaz jest mroz. niestety tak blisko morza trudno o snieg, choc od nas to tylko krok do skandynawii. mala wyglada jak astronauta w swoim bialym kombinezonie do odlotu. na swieta jedziemy do polski. moze w tym roku bedziemy miec szczescie i spadnie snieg:)pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszyscy zamieszczaja zdjecia cudowne okrytych sniegowym puchem drzew, drog, plotow - my mozemy zamiescic co najwyzej zdjecie palmy owinietej w swiateczne lampki... Palmy w Irlandii naprawde mnie zaskoczyly. Bardzo tesknie za sniegiem. Ale i w Polsce ostatnio go niewiele. Wszystkie Wigilie, ktore pamietam, kiedy jeszcze bylam w Polsce - byly bezsniezne. No - chyba ze sie mieszkalo w gorach! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ano są powody do narzekań ;) Śnieg gry nie ułatwia, ale nawet na tak trudnej nawierzchni można odnieść zwycięstwo, czego chociażby dowiódł Kolejorz ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam identyczne wspomnienia :) Jako dziecko nieraz tarzałam się w śniegu z rodzeństwem albo znajomymi, urządzaliśmy bitwy na śnieżki, lepiliśmy igloo albo duże mury obronne, zza których przeprowadzało się ataki na wroga ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hehe, wyobrażam sobie tę Twoją małą eskimoskę ;) Pewnie uroczo wygląda. Pozdrawiam i życzę duuużo śniegu na Boże Narodzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja będąc w Polsce, nie mogłam narzekać na brak śniegu. Święta z reguły były białe. Z tamtych lat doskonale pamiętam ten charakterystyczny dźwięk, jaki wydawał zmrożony śnieg, kiedy się po nim stąpało. Miało to swój urok.A co Ty się tak ostatnio obijasz? Pustki u Ciebie - nie mam, co czytać! ;) Jak tam Goodking? Zmieniłaś nieco zdanie o drugim tomie? Jak dla mnie - super.

    OdpowiedzUsuń
  19. promyczek83@op.pl25 listopada 2008 16:22

    Hehehe nie mów, że może kiedyś jeszcze się znałyśmy z widzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pozdrowienia od polskiej bibliotekarki:) Wracam do Polski po 5 miesięcznym pobycie (Mąż na delegacji, pozwolili Mu rodzinę zabrać, płacili za mieszkanie i rachunki, to czemu miałam nie jechać). A jutro wracam do kraju w którym podobno ciężko żyć (bo pracy nie ma i wszystko drożeje), do kraju w którym wyższe wykształcenie nie jest niczym szczególnym (bo ma je jakiś procent rodaków i teoretycznie jest darmowe), do kraju z anomaliami pogodowymi (bo zimą pada śnieg i zaskakuje drogowców albo nie pada i dzieci cierpią bo nie ulepią sobie bałwana). Ale też do kraju w którym o przemocy w rodzinie nawet sąsiedzi nie wiedzą (dopiero gdy zakatowane dziecko trafia do szpitala, coś tam słyszeli ale nie chcieli się wtrącać), gdzie nikt Ci na ulicy nie powie "Hej, jak leci" bo wszyscy wpatrzeni w czubki własnych butów myślą jedynie o własnych nieszczęściach.Wracam i już tęsknię, za irlandzkimi klimatami, muzyką i ludźmi tu poznanymi. Ale równocześnie mam nadzieję, że załapię się jeszcze na ten śnieżek, który podobno padał ostatnio.A pierwsze co zrobię po powrocie i wypakowaniu się, nadrobię zaległości czytelnicze. Poczytam też coś w Twoim imieniu. Trzymaj się Taita na tej emigracji:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Zabawne... mimo, ze Alpy Francuskie to w Albertville widzialam 3 razy snieg!! 2 lata temu, rok temu i przedwczoraj!! i to duzo powiedziec snieg... sniezek... taki co nie trzyma tylko topnie od razu.... i masz racje, Boze Narodzenie bez sniegu?.... niemozliwe... caluje mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  22. wiesz doszedlem do tych samych wnioskow zimy brak spacerow w sloneczny ale zimny dzien i osob dlatego wracam na to nigdy nie jest dobry moment ale wracam do osob nie do rzeczy bo jesli wraca sie do rzeczy to ma sie bardzo smutne zycie

    OdpowiedzUsuń
  23. hihi no tak sniegu nie kupisz Ja tez buuu. W niedziele popadalo troche i szybko wyszlismy z Bzikiem na dwor, po okolo 3 godzinach juz znaku nie bylo ech...Ale zdjecia sa i sanki poszly w ruch, co z tego ze Jarek prawie po cemencie i trawie malego ciagal ale troche bialosci bylo hehhe.Tez marze o polskiej ksiegarni-takiej prawdziwej i chetnie bylabym stala bywalczynia bo zal mi ksiazek i tesknie za nimi bardzo. Caluski Ella

    OdpowiedzUsuń
  24. Moje oczy zaszły łzami. Odczuwam dokładnie to samo...

    OdpowiedzUsuń
  25. swietnie opisane- to jest dokladnie to za czym i ja tesknie. A jesli codzi o pasje czytanie- bo rowniez i mnie brakuje tutaj ksiazek to polecam sprawdzenie irlandzkich billiotek w wiekszych miastach- niektore z nich sprowadzaja nowosci wydawnicze w j. polskim dla nas emigrantow wlasnie!Pozdrawiam cieplutko i zycze duzo sniegu na Swieta w Ojczyznie,

    OdpowiedzUsuń
  26. Czyzbys tak jak ja mieszkala w Bieszczadach? Tam zawsze lezal snieg od listopada do marca... czasem tesknie.. najbardziej za nartami w Bieszczadach lub sudetach (bo lubie tam jezdzic)...

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też za tym tęsknię. Na szczęście Święta spędzę w Niemczech i mam nadzieję że tam będzie śnieg a jak nie to jeszcze pod koniec stycznia będę w Polsce i może wtedy... Mi też oczy zachodzą łzami jak widzę te widoki z białym puchem Człowiek zaczyna doceniać wszystko dopiero wtedy kiedy nie ma tego. Pozdrawiam serdecznie też z Zielonej Wyspy. Nie możesz jechać na świeta do Polski?

    OdpowiedzUsuń
  28. zgadzam się w 100%

    OdpowiedzUsuń
  29. A dziękuję, Pani Bibliotekarko! :) Naprawdę wielkie dzięki Iwi, za ciepły komentarz, którym wywołałaś uśmiech na mojej twarzy. Wiem, jak trudno będzie Ci opuścić Irlandię. Doskonale to rozumiem, bo kiedy ją opuszczam, zawsze za nią tęsknię. A jeśli Tobie będzie jej brakowało, to zapraszam na mojego bloga. Postaram się przybliżyć Ci ją fotkami z moich podróży :) To będzie tylko namiastka, ale zawsze coś :) A co do książek, to mimo iż strasznie brak mi polskich bibliotek, to i tak czytam. W tym roku przeczytałam już ponad osiemdziesiąt różnych pozycji i ciągle obcuję ze słowem pisanym. W książki zaopatruję się, głównie kupując je na stronach internetowych. Problem tylko w tym, że brak mi miejsca na te wszystkie nabytki! Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w ojczyźnie!

    OdpowiedzUsuń
  30. Z takim właśnie szybko przemijającym śniegiem mam do czynienia w Irlandii. Niestety, na nic więcej nie mogę tu liczyć. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż po raz trzeci z rzędu spędzimy Boże Narodzenie na Zielonej Wyspie. Będzie zielono, nie biało! Pozdrawiam Francję ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zgadza się. Dopóki w hierarchii wartości w czołówce znajdują się osoby, a nie rzeczy, to jest dobrze. Życzę Ci powodzenia w ojczyźnie, mam nadzieję, że szybko odnajdziesz się w tych polskich, znajomych, lecz niekiedy ciężkich realiach.Dzięki za komentarz. Przesyłam pozdrowienia z Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Że też w moim miasteczku nikt nie wpadł na pomysł założenia polskiej księgarni - chyba stałaby się moim drugim domem. Zawsze pozostają jeszcze e-booki, ale to zdecydowanie nie dla mnie. A u mnie dalej wielkie nic. Czyli jak nie było śniegu, tak dalej nie ma. Dobrze, że u Was popadało. Jeremy z pewnością był w siódmym niebie. Zaraz do Ciebie zerknę, żeby z tęsknotą w oczach popatrzeć na te fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Miło, że rozumiesz moje odczucia, Krzysztofie. Ja sobie wczoraj niepotrzebnie wyrzucałam, że napisałam takiego sentymentalnego posta, chciałam go nawet skasować, a tu proszę, taki miły komentarz! Dzięki! Pozdrawiam serdecznie w ten chłodny jesienny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  34. Dzięki, Magdo za miłe słowa. Też o tym myślałam. Problem tkwi w tym, że te wszystkie biblioteki znajdują się dobre kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. W mojej małej mieścinie są polskie książki w irlandzkiej bibliotece, ale te zasoby są strasznie kiepściutkie. Póki co jakoś sobie radzę. Przywożę książki z Polski bądź zamawiam w internetowych księgarniach w Irlandii. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie do końca w Bieszczadach, Aniu. Na pocieszenie dodam, że byłaś blisko. Ja tam na nartach nie umiem jeździć, więc nie wiem, co tracę. Może to i lepiej ;) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  36. Mogłabym. Wiadomo, gdybym się uparła, to bym poleciała. Jednak z różnych przyczyn nie pojawimy się w Polsce na Boże Narodzenie. Ja śniegu pewnie nie zobaczę w tym roku, ale Tobie życzę pięknych, ośnieżonych widoków. Najlepiej i w Polsce i w Niemczech! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dzięki :) Miło wiedzieć, że nie tylko ja mam takie odczucia. Pozdrawiam serdecznie z Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Talia.. pieknie napisane lepiej bym tego nie ujela... Ja jestem w Wielkiej Brytani ale czy ona taka Wielka to bym nie powiedziala.. Polacy przyjezdzaja tu spodziewajac sie zlotych gor a jedyne co tu ich czeka to swiadomosc tego iz tak szybko domu juz nie zobacza. Kraj w sobie jest piekny ale gdzie nie spojrzysz pelno Polakow blakajacych sie po miastach szukajacych szczescia, szukajacych wlasnego zakatka na tej Wyspie. Nadchodza swieta dla jednych czas Wielkiej radosci a dla drugich czas wielkiej tesknoty.. jak to mowisz za sniegiem ale i za rodzina. Wiesz zlozylam sobie postanowienie zostane tu dopoki czegos nie osiagne, dopoki dojde do takiego komfortu zyciowego ze moja rodzina nie bedzie sie musiala o nic martwic. Jestes tu by udowodnic sobie ze mozesz, by zawalczyc o siebie i znalezc kogos kto doceni kim jestes zarono zawodo jak i prywatnie. Polacy tu nie przyjezdzaja za lepszym zyciem oni tu jada by sobie cos udowonic .. nawet kosztem uczuc. Pierwsze moje swieta bez rodziny, na to potrzeba sil i determinacji w lepsze jutro ale ostatnie co u mnie umrze to wiara. Wiem ze kiedys to wszystko sie odmieni i niedlugo bedziemy razem na tej Zlotej stronie rzeczywistosci.Ktos kiedys powiedzial ze zycie jest jak tecza, malujesz jak ida przez zycie. Dla mnie tecza to najblizsi bo dzieki nim jutro ma sens a wiara w to ze na koncu mojej drogi ujrze ich szczesliwe twarze nadaje sens. Dziekuje ze to czytasz i prosze docencie co macie nie traccie juz wiecej czasu a przede wszystkim nie badzcie tak uparci jak ja bo to nie zawsze dobra droga.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Oj, nie bądź taka skromna, Agnes. Piszesz, że sama lepiej byś tego nie ujęła, a popatrz, jaki ładny komentarz mi napisałaś. Dzięki za niego, daje do myślenia. Życzę Ci powodzenia zarówno w UK, jak i w ojczystym kraju. Pozdrawiam ze słonecznej, aczkolwiek chłodnej dziś Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
  40. widze, ze tesknimy za tym samym, nie da rady na zapas odwiedzic rodzine, nakupic ksiazki (choc sa rozne przesylkowe ksiegarnie to nadal cholernie drogie) czy wytaplac w sniegu :) pozdri*

    OdpowiedzUsuń
  41. koktajlmleczny@op.pl27 listopada 2008 22:13

    kochana, jak mi wyślesz na maila adres to ci przyśle tego sniegu trochę, chcesz???

    OdpowiedzUsuń
  42. A u mnie w Southend ostatnio sypnęło śniegiem. Co prawda tylko przez dwie godziny ale widziałem tą panikę w oczach Anglików. A co gorsze na weekend zapowiadają nam temperaturę -6C co będzie- jak sądzę- katastrofą dla wyspiarzy. Jak się sprawdzi to oj będzie się działo

    OdpowiedzUsuń
  43. Twoje wspomnienia z młodości chyba (oczywiście, że jesteś młoda) - też kiedyś tak reagowałem na śnieg. Dziś raczej nie tęsknie za nim ponieważ to oznacza kłopoty z jazdą samochodem (mam z górki) no i oczywiście duże rachunki za ogrzewanie przy większym mrozie. Ech!...gdzie to beztroskie dzieciństwo... Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  44. A u nas w ostatni weekend był śnieg, duuużo! Jak na Anglię, dużo. M z kumplami ulepili 3 bałwany!A sąsiad fajny musi być!

    OdpowiedzUsuń
  45. Cóż, takie uroki życia na emigracji. Jak to w życiu bywa - wszystko ma swoje plusy i minusy. Można sobie ponarzekać, ale trzeba dalej żyć i dobrze się trzymać.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  46. A czemu tylko trochę? Duuuużo chcę! :) W ramach wdzięczności idę oddać głos na Marka ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. A prosiłam, żeby mnie nie dobijać ;) Ja marzyłam o śniegu, a dziś dostałam przymrozek ;) I to taki solidny. Kurde, ja już nie pamiętam, jak bałwan wygląda ;) Pozdrowienia dla Waszej trójki.

    OdpowiedzUsuń
  48. Jurku, wiesz, jak pocieszyć kobietę :) Młoda to ja byłam parę lat temu.. Teraz to coraz trudniej mi się pogodzić z tymi szybko przybywającymi latami. Kiedy jest się dzieckiem, chce się być dorosłym, a kiedy osiąga się już tę wymarzoną dorosłość, człowiek często chciałby znów być pięknym i młodym ;) Ot, taki paradoks. Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że Cię tam zbytnio nie zasypało :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Wow, zapowiada się Wam naprawdę hardcorowy weekend, Alku :) Miłych ostatnich trzech tygodni pobytu na angielskiej ziemi :) Ja wczoraj dostałam w prezencie przewodnik po Wielkiej Brytanii i pół wieczoru nad nim spędziłam. Miałabym tam co zwiedzać! Póki co marzy mi się Szkocja. Kiedyś pewnie się tam wybiorę - w końcu to tylko ponad godzinę lotu ode mnie. A widoki piękne...Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ciekawostka - kiedyś opady śniegu były tu bardziej obfite, i moi rówieśnicy jako dzieci lepili bałwany :) Zmiany klimatyczne widocznie nastąpiły (nie mam na myśli efektu cieplarnianego, raczej zmiany w prądach oceanicznych). A w centralnej Polsce ostatnimi czasy w Święta śniegu jak na lekarstwo... Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  51. Szkocję też chciałbym odwiedzić bo góry a prognoza na szczęście się nie sprawdziła. Na szczęście dla tubylców oczywiśćie

    OdpowiedzUsuń
  52. Jeszcze nie - póki co zima angielska...

    OdpowiedzUsuń
  53. linkaaa23@onet.eu30 listopada 2008 15:27

    Zgadzam sie, mi brakuje tego samego... A najbardziej sniegu i bibliotek! :) Wczoraj caly dzien byla mgla, do tego bardzo, bardzo zimno.... W centrum choinki do kupienia, ozdoby, wesolo..i tylko brakuje zeby to wszystko bylo w Polsce... ech az mi sie lezka w oku zakrecila..... No ale coz, narazie musi tak byc jak jest.... Ale powiem Ci Taito, ze dopiero dzieki emigracji zrozumialam, ze swieta to wspaniala rzecz.Pozdrawiam serdecznie!!!! :)Ewelina.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ha, ha! A u mnie wczoraj w nocy spadło ok. 30 cm śniegu! Ale fajnie :-) Powoli zabieram się za lepienie aniołka. Bałwanki to już przeżytek :-)Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  55. Kochana Taitko snieg jest tym za czym ja akurat nie tesknie ani troche. wrecz przeciwnie ciesze sie ze go tu nie ma lub jest bardzo rzadko. :)) Sprobuj znalesc dobre strony tego ze nie macie sniegu i od razu bedzie ci lzej na serduchu. buziole

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja nie tęsknię specjalnie za śniegiem, no chyba żeby mróz był, to wtedy śnieg tak fajnie skrzypi pod butami.A ten śnieg, który u nas w Polsce było ostatnio, to prawie sama woda lekko tylko zmrożona, tylko błoto się do domu nanosiło. Kiedyś to był śnieg ... :)))Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. :)))

    OdpowiedzUsuń
  57. Źle mi się wpisał komentarz :(((

    OdpowiedzUsuń