Wczoraj, mając chwilę relaksu, sięgnęłam po lokalną gazetę. To taki dość fajny tygodnik, który jest darmowo rozpowszechniany u nas. Wydanie niby sobotnie, ale gazeta roznoszona jest już w środę lub czwartek ;) No, ale wróćmy do sedna sprawy. Otwieram gazetę, a tam na samym początku pewien artykuł zatytułowany: „Man refused bail on sex attack charge in Edenderry home”. Tytuł chwytliwy, mimo że zjeżył mi włosy na głowie. Rozpoczynam lekturę, przebrnęłam przez pierwsze przerażające linijki opisujące zajście, kiedy to spotkał mnie kolejny szok. Bo oto trafiłam na dane personalne sprawcy i włosy jeszcze bardziej mi się zjeżyły. Już nie tylko na głowie, ale chyba na każdej części ciała. Sprawca, nikt inny tylko Polak! Nazwisko typowo polskie, Piotrowski. Ten oto człowiek włamał się do pewnego domu w Edenderry, a spotkaną tam parę przywiązał do łóżka i seksualnie wykorzystał kobietę. Wszystko oczywiście na oczach bezsilnego partnera poszkodowanej kobiety… Jakby było mało całej tej traumy, sprawca poszedł na całość grożąc im, przystawiając nóż do szyi mężczyzny i ostrzegając, by nie zawiadamiali Gardai (policji irlandzkiej), bo się to skończy zabiciem ich wszystkich (faceta, kobiety i ich dziecka!).
Przeraziła mnie ta historia. Przecież to musiał być koszmar dla tej rodziny! W środku nocy (2:30) wpada zamaskowany gość, atakuje domowników (kobiecie musieli założyć sześć szwów, a mężczyźnie aż dwanaście), a w międzyczasie jeszcze obezwładnia ofiarę jakimś sprayem. Dom opuścił dopiero po dwóch godzinach, choć dla poszkodowanych pewno była to cała wieczność… Ciarki mnie przechodzą na samą myśl o tym zajściu. Okazało się, że kilka tygodni przed zajściem, sprawca wyciągnął kluczyki do domu z torebki swojej ofiary…
Z artykułu nie dowiedziałam się, czy ofiarami całego zajścia byli Polacy, Irlandczycy, czy też może jacyś cudzoziemcy. Napisali tylko, że kobieta jest obecne w potwornym szoku,. Przygotowuje się do złożenia zeznań, ale ciągle nie może dojść do siebie. Nie chce oglądać sprawcy na oczy… A przed nimi kolejne ciężkie chwile, które rozegrają się już 12.XII przed sądem w Tullamore. Szczerze im współczuję i mam nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość.
I tak skończywszy czytanie tego artykułu, pomyślałam sobie, że kiedyś się doigramy. My wszyscy, Polacy. Bo to, co na Zielonej Wyspie wyprawiają nasi rodacy, przekracza wszelkie granice kulturalnego zachowania. I nie jest to sporadyczny przypadek. Zazwyczaj co tydzień znajduję w tej gazecie wzmianki o wykroczeniach Polaków. Tych mniejszych i większych. Niepokoi ich ilość. Niepokoi też rosnąca ilość niechętnych nam mieszkańców Irlandii. Aż boję się pomyśleć, ilu Irlandczyków, po przeczytaniu takiego artykułu, uprzedzi / zniechęci się do Polaków… Bo nie oszukujmy się, łatwo się uprzedzamy…