czwartek, 3 stycznia 2008

Rock of Cashel

Do Cashel,miasteczka położonego w hrabstwie Tipperary, wybieraliśmy się już dawno. Wtedyz różnych przyczyn poprzestaliśmy tylko na planach. Tym razem, w chłodnymzimowym miesiącu, tuż po Bożym Narodzeniu udało nam się zrealizować odsuniętyna bok plan. Okazał się on strzałem w dziesiątkę, gdyż cel naszej podróży o tejporze roku  nie był tak oblegany, jak to dzieje się w letnichmiesiącach. 


Do tego miastaprzywiodła nas chęć zobaczenia na własne oczy twierdzy Rock of Cashel,kompleksu średniowiecznych budowli sakralno-obronnych, który dumnie wznosisię nad równinami Tipperary. Widok bajkowych wieżyczek, murów i szpiczastychdaszków jest dla wielu osób niezapomnianym obrazem. Będąc w Cashel wartozaczekać na zmrok, gdyż twierdza w nocnej poświacie prezentuje się wspanialetworząc lekko mroczny klimat mogący przyprawić niejednego turystę o ciarki.


Niegdyś był tosymbol  potęgi władców Munsteru i  ośrodek druidyczny, dziś jest tojuż tylko dowód świetności z dawnej przeszłości. Twierdza odpoczywa odburzliwej historii i nie pozostaje jej nic innego, jak oczarowywaniespragnionych wrażeń turystów. Z miejscem tym wiąże się wiele legend, a jego historiabyła niestety zbrukana krwią.


Jedna z legendmówi, że do powstania skały przyczynił się sam diabeł, który przelatywał nadtym miejscem z wielkim głazem w zębach (ponoć kawałkiem gór Slieve Bloom), akiedy zobaczył św. Patryka noszącego się z zamiarem wzniesienia świątyni, zobrzydzeniem wypluł zawartość pyska, tworząc tym samym Rock of Cashel.


Inna legendagłosi, że to tutaj św. Patryk zerwał koniczynę, by posłużyć się nią  wcelu wyjaśnienia słuchaczom tajemnicy Trójcy Świętej – trzech nadprzyrodzonychbytów (trzy listki) wyrastających z jednej łodygi i stanowiących wrzeczywistości jedno. Wydarzenie to przyczyniło się do przyjęcia koniczynki zanieoficjalny symbol Zielonej Wyspy.


Zwiedzanierozpoczyna się od Hall of the Vicars (westybul kantorów), utworzonego w 1420roku dla katedralnych chórzystów. Obecnie mieści się tam ekspozycja, a takżeXII-wieczny, naznaczony upływem czasu, krzyż św. Patryka.  Jego kopięspotkać można na ścieżce wiodącej do kaplicy Cormaca (Cormac’s Chapel), budowliuznawanej za najwcześniejszy i najładniejszy ocalały w Irlandii zabytekromański.


Innym, godnym uwagi, elementem kompleksu w Cashel jestkatedra św. Patryka. Zimny, odbijający echo i pozbawiony dachu korpus katedryrozbrzmiewa wrzaskiem ptaków, których jest tam mnóstwo. Ich obecność w nocydodaje mrocznego klimatu, a turyści mogą odnieść wrażenie, że zamiast wIrlandii znajdują się w Transylwanii nieopodal zamku Draculi.


W 1647 roku naterenie świątyni rozegrały się sceny mrożące krew w żyłach. Około 3000 osóbschroniło się tam, by uniknąć armii Cromwella. Spotkała je prawdziwa tragedia.Agresorzy ułożyli wokół katedry stosy kęp darni i torfu, a następnie podpalili,doprowadzając tym samym do śmierci wszystkich zgromadzonych. Paradoksalniewierni nie znaleźli w świątyni spokoju i bezpieczeństwa lecz okrutnąśmierć.