Zawsze byłam pod wrażeniem miłości rodzicielskiej. Jej potęga i siła to dla mnie coś fascynującego, coś co nigdy nie wyczerpuje się, nie słabnie i trwa. Mimo że uczucie takie nieraz jest wystawione na próby, ono świetnie je znosi i wychodzi zwycięsko z każdego pojedynku. Miłość, jaka istnieje między rodzicem a dzieckiem, to dla mnie przykład najwspanialszego, najczystszego uczucia. Uczucia, które nigdy nie jest zmącone interesownością, zawiścią, czy innymi niecnymi pobudkami. Uważam je za najsilniejsze uczucie z wszystkich możliwych. Ono w przeciwieństwie do różnych miłostek nie kończy się w pewnym momencie naszego życia. Ono nie jest typowym uczuciem, jakie istnieje między kobietą a mężczyzną. Taki stan zwykle charakteryzuje się tym, że przechodzi przez różne fazy. Na początku występuje silna fascynacja naszą drugą połówką, robimy wszystko, by poznać naszego partnera, a jego odkrywanie sprawia nam ogromną radość. To swoisty rodzaj zauroczenia, w czasie którego nie dostrzegamy tysiąca wad tej drugiej osoby. Zakładamy różowe okulary, one czynią świat pięknym, a u nas wywołują wrażenie, iż stan ten będzie wiecznie trwał. I faktycznie, w wielu wypadkach tak jest. Ludzie kochają się i szanują do śmierci. To piękne przykłady, ale niestety w dzisiejszym świecie coraz więcej związków rozpada się po pewnym czasie. Przyczyny są różne, nie będę się w nie zagłębiać. Ile ludzi – tyle powodów. Generalnie rzecz ujmując, stan zauroczenia mija po pewnym czasie. Uczucie, jakie przeżywaliśmy na początku już nie jest takie intensywne. I tu czasem pojawia się problem. Ludzie najczęściej rozchodzą się, bo po pewnym czasie zrzucają różowe okulary. Zatem bajkowy świat znika, a nasz wyśniony książe okazuje się zwykłym, przeciętnym człowiekiem. W wielu przypadkach rutyna i zwykła szara codzienność biorą górę. Zakochani zdają sobie sprawę, że ta ich połówka nie jest taka, za jaką ją mieli. I tutaj zaczynamy dostrzegać partnera takim, jakim jest – bez żadnego wybielania i koloryzowania: z wieloma wadami i denerwującymi nas nawykami. Jest to etap ciężki do przebycia. Przetrwają ci, którzy potrafią zaakceptować partnera z wszystkimi jego wadami i złymi nawykami. Ci, którzy nie są w stanie tego zrobić najczęściej rozchodzą się. Ta jeszcze wielka do niedawna miłość odchodzi w zapomnienie. To samo dzieje się z obietnicami, pięknymi i słodkimi słówkami. Urocze i wspólne chwile są już tylko częścią przeszłości. W efekcie, po paru miesiącach lub latach już nie pamiętamy, kim był ten amant, który deklarował nam miłość aż po grób. Związek mężczyzny i kobiety ma to do siebie, że naturalną koleją rzeczy jest często jego rozpad. Dziś jest, a jutro już może go nie być.
Z miłością rodzicielską jest inaczej. Ona nie wybiera sobie obiektu. Nie zniechęca się jego wadami i nawykami. Ona nie przechodzi kryzysu, kiedy jej obiekt rani ją na każdym kroku. Ona po prostu jest i trwa. TRWA niezależnie na wszystkie okoliczności. Nie słabnie z każdym upływającym rokiem, czy każdą pojawiająca się zmarszczką na twarzy ukochanej osoby. To jedyny rodzaj tak wielkiej, naturalnej i czystej miłości. Ci, którzy mieli okazję jej skosztować, wiedzą jakim jest skarbem. Bezcennym darem jest posiadanie osoby na którą zawsze można liczyć. Osoby, która będzie Cię kochać pomimo wszystkich wad i wszelkich występków. Która wybaczy Ci każdą niegodziwość i każdą ranę. To wspaniale mieć osobę, do której zawsze można wrócić, dla której zawsze jesteś myślą przewodnią i która zawsze czeka na Ciebie z otwartymi ramionami, jak ten ojciec na marnotrawnego syna. Miłość rodzicielska wybaczy WSZYSTKO, ta łącząca kobietę i mężczyznę – nie. I tu m.in. objawia się wyższość uczucia rodzicielskiego na tym „zwykłym”.
Tak sobie często obserwuję zatroskane matki, drżące o bezpieczeństwo swoich dzieci. Obserwuję czułych ojców i mam wielką nadzieję, że kiedyś i we mnie zrodzi się tak potężne uczucie. Z tego, co widzę to niestety nie każdy może dostąpić tego zaszczytu i cieszyć się jego zaletami…
PS. Moje słowa, rzecz jasna, nie odnoszą się do KAŻDEGO przypadku. Nie obejmują one rodzin dysfunkcyjnych, gdzie dzieci nie miały okazji zaznać miłości rodzicielskiej, a rodzice chyba nie dorośli do tej odpowiedzialnej i ważnej roli, jaką jest rola rodziców. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy jest w stanie pojąć moje słowa. Nie dotrą one na pewno do tych osób, które nie miały okazji przekonać się o potędze rodzicielskiego uczucia. Tak, czy inaczej, zamieszczam je, bo takie są moje odczucia i obserwacje. Bo taką mam potrzebę…