Chłodniejszysezon w Irlandii dał mi się mocno we znaki, więc w momencie, kiedy nastałasłoneczna niedziela, postanowiłam spędzić ten dzień poza domem. Szybkozapoznałam się z zawartością przewodników i po wstępnych selekcjach wybrałamcel naszej podróży. Wiele interesujących miejsc zostało od razu odrzuconych,gdyż dzieliła nas za duża odległość do nich. Ciężko jest zwiedzać odległezakątki Zielonej Wyspy, mając do dyspozycji tylko jeden dzień.
Moja drugapołówka nie ma nic przeciwko, więc wyruszamy w drogę, by zapoznać się zatrakcjami Bru na Bóinne i zakola rzeki Boyne. To właśnie tam znajduje siębogate skupisko starożytnych budowli, w tym między innymi Newgrange, a takżeKnowth i Dowth. Pierwszy z nich w szczególny sposób owiany jest atmosferątajemniczości i w pewnym sensie jest Mekką dla miłośników wrażeń, archeologii iśladów dawnych cywilizacji. To jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc wIrlandii – świadczy o tym m.in. mieszanka różnych języków, którą słyszymy nakażdym kroku. Trudno się dziwić, bowiem Newgrange jest dużo starsze od piramidegipskich. Nie jest ono tak spektakularne jak majestatyczne budowle faraońskie,ale mimo to warto je odwiedzić. Podobnie jak w dolinie Nilu, tak i tutaj nadrzeką Boyne żyzna gleba była podstawą rozwoju cywilizacji.
Po dotarciu na miejsce udajemy się docentrum informacji turystycznej. Decydujemy się na dotarcie do dwóch grobówkorytarzowych – do Newgrange i Knowth. Dowth niestety nie jest udostępnione dozwiedzania. Mają do niego dostęp tylko archeolodzy. Miły pan informuje nas ogodzinach odjazdów autobusów. Centrum informacji turystycznej dzieli dość dużaodległość od tych obiektów, turyści są więc zawożeni kursującymi non-stopautobusami. Do odjazdu naszego autobusu mamy kilkanaście minut, decydujemysię więc na zapoznanie się ze znajdującą się w centrum ekspozycją.
Z zaciekawieniem oglądamy rekonstrukcjeówczesnych chat, szkielety, odzienie naszych przodków i inne eksponaty. Miłojest przenieść się do tamtych czasów i choć trochę bliżej poznać życie twórcówtych wspaniałych monumentów. Nie było ono łatwe. Dowiadujemy się, żespołeczność z epoki kamienia żyła stosunkowo krótko (ok. 30 lat) i ze względuna ciężkie warunki życia i spożywany pokarm narażona była na licznechoroby i przedwczesną śmierć. Po obejrzeniu ekspozycji, udajemy się wwyznaczone miejsce, gdzie oczekujemy na transport.
Po kilku minutach jazdy docieramy donaszego celu - do grobowca Knowth. Mimo że jest on większy niż Newgrange, niema on tak dużej sławy jak jego „sąsiad”. Po części zapewne wynika to zfaktu, iż jego wnętrze nie jest dostępne do zwiedzania. Wydaje mi się też, iżnie robi takiego wrażenia jak Newgrange.
Po chwili dołącza do nas przewodnik(zwiedzanie jest możliwe tylko z nim) i rozpoczynamy naszą wyprawę doprzeszłości. Warunki są jak najbardziej sprzyjające: świeci słońce, błękitneniebo usiane jest białymi chmurami, a widoczność na sąsiadujące grunty jestbardzo dobra. Nie ma jeszcze zbyt wielu turystów, więc niewątpliwie jest toduży plus.
Minusem natomiast jest brak możliwościzwiedzania „na własną rękę”. Mimo że przewodnik mówi ciekawie, odpowiada nawszystkie pytania i stara się być zabawny, to jednak nie jestem uszczęśliwionajego obecnością. Czas wizyty jest ściśle określony, nie ma więc zbyt dużo czasuna spokojne robienie fotek i spacery wśród licznie zgromadzonych tam obiektów.
Przyglądamy się ciekawym wzorom wyrytym nakamieniach i zastanawiamy, co w ten sposób chcieli nam przekazać jegowykonawcy. Niestety ciężko jest uzyskać głęboką wiedzę na ten temat, bo taknaprawdę większość tego niesamowitego zapisu przeszłości pozostajenieodgadniona. Wiele jest mitów związanych z Bru na Bóinne, wiele różnychteorii i prób rozwikłania zagadek z nimi związanych. Ciężko jest mi ustalić najbardziejprawdopodobną wersję, nie mam odpowiedniej wiedzy na ten temat. W różnychźródłach, do których docieram, spotykam się z różnymi liczbami na temat ilościobiektów znajdujących się w dolinie Boyne, czy chociażby na temat średnicy iwysokości monumentów.
W czasie zwiedzania Knowth wchodzimy najego szczyt, a także do małego pomieszczenia w którym znajduje się skromnaekspozycja. Przewodnik kończy oprowadzanie, żegna nas i zostawia nam 10 min nakońcowe fotki i zwiedzanie. To zdecydowanie za mało. Robimy jeszcze kilkapamiątkowych zdjęć i musimy lecieć na autobus do Newgrange.
Po dotarciu na miejsce uderza nas potęgatego obiektu. O ile w Knowth było mało zwiedzających, o tyle w Newgrange jestich mnóstwo. Po chwili dołącza do nas przewodnik i wraz z liczną grupką bliżejzapoznajemy się z tym obiektem. Ci, którzy byli w Knowth od razu zauważają, iżgrobowce są podobne, ale nie identyczne. To, co odróżnia jeden od drugiego, toprzede wszystkim białe kamienie kwarcytowe, którymi wyłożony jest mur. W Knowthleżały one luźno u podstawy. Właśnie na tym przykładzie najlepiej widaćrozbieżność opinii badaczy. Jedni twierdzą, iż w wersji pierwotnej były oneporozrzucane (przypadek Knowth), inni zaś uważają, że ich miejsce jest namurze. Ile ekspertów, tyle zdań. Prawdy raczej się nie dowiemy. Za dużoniewiadomych jest w przypadku tych grobowców.
Dla wielu turystów najbardziej ekscytującymelementem grobowca jest maleńkie okienko, tzw. naświetle, znajdujące się tużnad wejściem do komory grobowca. W czasie przesilenia zimowego (21 XII, a takżew czasie kilku innych dni w roku) promienie wschodzącego słońcaprzechodzą przez naświetle i wpadają do komory, by ją pięknie rozświetlić.Spektakl ten trwa 15 min, a po jego zakończeniu grobowiec ponownie zostajespowity ciemnością. Ponoć jest to niesamowite zjawisko. My mamy możliwośćzasmakowania jego namiastki. Nasz przewodnik przy użyciu sztucznego światładokonuje rekonstrukcji tego zjawiska. Faktycznie jest ono niezwykleinteresującym przeżyciem! Wrażenie potęguje wszechobecna ciemność i ciasnota.Wnętrze grobowca na pewno nie jest idealnym miejscem dla cierpiących naklaustrofobię.
Sama komora jest bardzo niewielkichrozmiarów, a dostać się można do niej przez uprzednie przeciśnięcie się przezwąski i niski korytarzyk. Ściany komory grobowej są ozdobione licznymispiralami i motywami geometrycznymi o nieznanym nam znaczeniu. W komorzeznajdują się także trzy nisze, a w czarze jednej z nich znaleziono szczątkikilku osób. Nie tak wyobrażałam sobie to wnętrze. Mimo wszystko jestem podwrażeniem – zdecydowanie pod większym wrażeniem niż w przypadku Knowth.
Po wyjściu z grobowca naszą uwagępoświęcamy kamieniowi broniącemu wejścia do grobowca. Znajdują się na nimtajemnicze ornamenty. Mają one kształt potrójnej spirali i ponoć symbolizująwieczność, czas i przestrzeń.
Jeszcze przezjakiś czas krążymy wokół Newgrange, uwieczniamy jego piękno i powoli zmierzamydo wyznaczonego punktu, gdzie mamy wsiąść do autobusu. Nasza wycieczka dobiegakońca.
Mimo iżwspółczesna cywilizacja nie potrafi odpowiedzieć na wiele pytań dotyczącychtych monumentów, jedno jest pewne: była to społeczność posiadająca niesamowitąwiedzę techniczną. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można było zbudować takkolosalne budowle posługując się prymitywnymi narzędziami. Uderza mniedeterminacja i poświęcenie włożone w tę budowlę. Szacuje się, że wzniesienieNewgrange zabrało naszym przodkom od 40-80 lat! Średnia długość życia ówczesnejcywilizacji wynosiła jakieś 30 lat. Zatem konstruując ten grobowiec wiedzieli,albo przynajmniej domyślali się, że nie będzie im dane obejrzenie go wukończonym stanie. Budowali więc dla przyszłego pokolenia, dla potomności. Co nimi kierowało? Nie wiadomo.