Kiedy Bezimienna, jedna z moich czytelniczek, napisała, że bardzo chciałaby zobaczyć jesienne oblicze Szmaragdowej Wyspy, postanowiłam, że przy najbliższej okazji wybiorę się na małą wyprawę, aby pokazać jej jesienną Irlandię.
Pomyślałam wtedy, że koniecznie powinnam pokazać jej Wicklow Mountains, które bardzo
sobie cenię. Dlaczego właśnie te góry? Bo to zielone płuca wyspy, bo to doskonałe miejsce na relaks i bliski kontakt z naturą. Bo to także esencja Irlandii: łagodne wzgórza, rozległe bagna i wrzosowiska, urocze jeziora, nieco wyjałowione pustkowia, gdzie czasami ciężko znaleźć dom na horyzoncie, czasami wręcz księżycowy krajobraz.
To teren bardzo kontrastowy, czasami tonący w lawendowej barwie wrzosów, czasami pławiący się w barwach ziemi, zawsze jednak imponujący. I zawsze doskonały na relaks o czym świadczą na drogach długie łańcuchy amatorów kolarstwa, czy pieszych wydeptujących nie zawsze dozwolone ścieżki.
Góry Wicklow mają też inną zaletę: leżą w bliskiej odległości od Dublina. Tylko kilkanaście kilometrów dzieli dublińczyków od przekroczenia progu do innego świata. Bo przebywając tutaj ma się nieodparte wrażenie, że to inny świat, inna bajka: zaludnienie nagle dramatycznie spada, wielkomiejski zgiełk zanika, a płuca wypełniają hausty świeżego powietrza. Można by pomyśleć, że te sielskie widoki są efektem kilkugodzinnej jazdy samochodem poza stolicę. A to tylko rzut beretem.
Drogi są tutaj wąskie, jak zresztą w całej Irlandii. A do tego niebezpieczne, wyboiste i bardzo często pozbawione pobocza. Większe bądź mniejsze krzyżyki ustawione tuż przy drodze przypominają o smutnej prawdzie: o nieszczęście nietrudno. Na niektórych odcinkach droga jest tak wąska, że z trudem mieści dwa samochody. A przecież często trzeba ominąć nie tylko samochód, ale także rowerzystów i pieszych.
Trudno dostępność i wyludnienie tutejszych dolin działało niczym magnes na wielu rzezimieszków. Jeszcze do XVIII wieku ściągali tu wyjęci spod prawa i prześladowani, szukając tu bezpiecznego schronienia. Teraz częściej można spotkać tutaj tych, którzy szukają piękna przyrody. Ale Military Road, droga zbudowana przez Anglików dla lepszej kontroli nad tym terenem, pozostała.
Odpowiadając na inne pytanie Bezimiennej: „jaka jest Irlandia o tej porze roku?”, powiem ładna, ale nie piękna. Dla mnie zbyt szara. To zdecydowanie nie jest moja ulubiona wersja Zielonej Wyspy. Wolę tę letnią, prawdziwie zieloną, kiedy otaczająca mnie przyroda wprost kipi soczystością barw. Kiedy ma się wrażenie, że trafiło się do prawdziwej oazy zieleni. A teraz? Teraz jest niby jesienne, ale jakoś tak smutno. Żal minionego lata. I nic tego nie zmieni. Ani piękna barwa korali jarzębiny, ani powabny zapach kolcolistu.
Zwyczajne jesienne obrazki, jakie oglądam za oknem to obrazy mało energetyzujące. Brak mi żywych, płomiennych barw i szelestu liści pod butami. Na moim osiedlu nawet one nie mają prawa leżeć – kiedy drogę pokryje grubsza warstwa uschniętych liści, wkrótce znikają one w kontakcie z pracownikiem odpowiedzialnym za porządek. Zresztą tych tracących liście drzew i krzewów, które mają piękne, kolorowe listowie, jest u mnie zdecydowanie za mało. Przeważają te, które na czas zimy przybierają odcień wypłowiałej, brudnej zieleni. A to nie jest najładniejsza ze znanych mi barw.
Kiedy rano opuszczam dom, coraz częściej mam wrażenie, że to już nie jesień a zima. Chłodne powietrze skutecznie przywraca trzeźwość umysłu, a wszechobecna delikatna biel przywodzi na myśl Boże Narodzenie. Szron. Ujemne temperatury, a na parkingu plamy wody, którą przed chwilą sąsiad wylał na oszronione szyby swojego samochodu. Tak, to zdecydowanie znak, że coraz bliżej nam do zimy…
W niedzielę po raz pierwszy założyłam rękawiczki, idąc na poranną mszę. A przedwczoraj kupiłam ciepłe buty na zimę. Trochę niepokoją mnie te objawy nadciągającej zimy. To już moja piąta jesień na wyspie. Te w poprzednich latach były dłuższe i cieplejsze. Bywało, że chodziłam bez kurtki. Aż do zeszłego roku, kiedy mieliśmy zimę bardzo nietypową jak na tutejsze warunki. Obawiam się, że ta tegoroczna będzie doskonałym przykładem tego, że historia lubi się powtarzać. Jak będzie, to się już niedługo okaże.
Ale pięknie :) widzę kolory i kolorowe liście :) Prawie jak u nas:)Ale u nas w ostatnich dniach zimno jak diabli, rano już ok. 0 stopni tylko, podobno na Wszystkich Świętych ma być cieplej :) cieszę się na to, że nie zmarznę nad grobami :):) Taitko dostałaś zaproszenie do mego bloga?
OdpowiedzUsuńOtaczają cię niesamowite barwy, Taitko. Zachwycająca jest przyroda Irlandii i chyba można śmiało stwierdzić, że tak jest o każdej porze roku. Sama chętnie wybrałabym się na spacer po takich łagodnych wzgórzach, dotlenić organizm, złapać ostatnie promienie słońca, nacieszyć nimi skórę... a potem zabrać troszkę tej jesieni do domu.
OdpowiedzUsuńWidzę, że nie tylko w Polsce jest piękna jesień :)) Nieprawdopodobne, że tak blisko stolicy Irlandii znajdują się tak urocze miejsca :)) piękne zdjęcia, pozdrawiam! << www.GeoGrzes.blog.onet.pl >>
OdpowiedzUsuńpiękne zdjęcia, piękna Irlandia..wogóle uwielbiam Twoje zdjęcia Irlandii - pozdrawiam ciepło z Krakowa (u nas jesień jednak trochę ładniejsza ;)
OdpowiedzUsuńDrugie zdjecie jest przepiekne :)
OdpowiedzUsuńBardzoooooooo ladny blog, nice nice polecam nice
OdpowiedzUsuńWitam koleżankę!Zachęcasz do obcowania z jesienią, fajne kolorki na zdjęciach, świetne Wicklow! Piszesz, że u Ciebie obok domu nie ma liści a ja się pochwalę, że liście na naszym osiedlu, przynajmniej w jednym miejscu, wzdłuż drogi - leżakują. Mamy kilka sporych kasztanowców, które się ,,lenią'' i kolorują na pomarańczowo chodnik :-) A barwy na drzewach interesujące, można bez problemu poczuć jesień. Oczywiście nie będzie to taka sama jesień jak w Polsce, bo jednak troszeczkę inny klimat ale też jest fajnie, mnie się podoba.Odbiegnę troszeczkę od tematu jesieni. Byliśmy w tej Północnej, na 2 dzionki i odwiedziliśmy Giant Causaway, Derry i całkiem przypadkiem Ulster-American Folk Park. To ostatnie piękna sprawa, nigdy nie byłem w tego typu skansenie a muszę powiedzieć, że zrobił na mnie wielkie wrażenie. W swoim czasie postaram się go przybliżyć. Derry również, świetne miasto, bardzo mi się podobało. Także zamiast Cannes i Francji mieliśmy inne atrakcje.pozdrówka!
OdpowiedzUsuńO, byłeś w Ulster American Folk Park! :) Yippee :) Zatem czekam na relację :) Bardzo chciałam się tam pojawić, ale kiedy ostatni raz przejeżdżaliśmy koło Omagh, było już za późno na zwiedzanie. Jestem pewna, że bardzo by mi się podobało. Ja po prostu lubię tego rodzaju miejsca. Ostatnio byłam w największym norweskim skansenie i bardzo mi się podobało. Połówkowi mniej, ale to szczegół ;) Jak kiedyś będziesz na krańcach Donegalu, na Półwyspie Inishowen, to polecam Ci Doagh Famine Village. Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie było Cote d'Azur, była Irlandia Północna :)
OdpowiedzUsuńHa, nie wątpię, że ładniejsza. Swoją drogą, już tak długo nie widziałam polskiej jesieni...Cieszę się ogromnie, że podoba Ci się Irlandia uchwycona w moim obiektywie. Uważam, że to piękny kraj i robię wszystko, co w mojej mocy, aby udowodnić to moim czytelnikom. Jesienne pozdrowienia przesyłam :)
OdpowiedzUsuńBardzoooooooo dziękuję :)
OdpowiedzUsuńTo ulubione zdjęcie mojego Połówka. Widać macie taki sam gust :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie, prawie robi dużą różnicę ;) U nas ostatnio, dzięki Bogu, się ociepliło. Mieliśmy kilka mroźnych dni, a ja już miałam dość ujemnej temperatury. Mam złe wspomnienia związane z zeszłoroczną zimą, dlatego nie wyczekuję tej tegorocznej z taką niecierpliwością, z jaką wyczekiwałam poprzednie. Odpowiedziałam na Twojego maila, mam nadzieję, że dotarł szczęśliwie :)
OdpowiedzUsuńNie o każdej, nie o każdej ;) Wierz mi - to mówię ja, wielka miłośniczka irlandzkiej przyrody :) Nie polecam Zielonej Wyspy zimą - jest zdecydowanie zbyt szaro i trochę nieciekawie. A jeśli trafisz do tej części kraju, gdzie pada wyjątkowo często, to bardzo możliwe, że będziesz mieć zmarnowany urlop ;) Ale wiosną, latem i nawet jesienią warto tu zajrzeć.
OdpowiedzUsuńPrawda? I pomyśleć, że taki skarb znajduje się w tak niedużej odległości od przeciętnego Dublina. Jesienne pozdrowienia przesyłam :)
OdpowiedzUsuńwidzę, że znalazłaś ;D i to przepiękną ;D
OdpowiedzUsuńMasz artystyczna dusze i potrafisz pokazac w genialny sposob to co zamierzasz. Nie taka jesien straszna jak niektorzy sadza.
OdpowiedzUsuńSuper zdjęcia!:)sam jakiś czas zastanawiałam się jak wygląda jesień na wyspach...i tu proszę, tak fotograficznie:).Teraz z chęcią odwiedzam parki, są takie kolorowe! Jeszcze chwila i zrobi się tak pusto na drzewach...Pozdrawiam jesiennie,gusiook:)
OdpowiedzUsuńBędę miała to na względzie, planując podróż po Irlandii... za jakiś czas :D
OdpowiedzUsuńTaito, piękna ta jesień! Nie pokażę tych zdjęć Pan W., bo mi od razu każe w auto wsiadać i ruszać na Zieloną Wyspę :) Z pozdrowieniami!O.
OdpowiedzUsuńDziś wpadam na szybko bardzo, bardzo podziękować i powiedzieć, że tak bardzo tęsknię za wyspą, że oglądając te zdjęcia bardzo się wzruszyłam. Na dłużej zaglądnę w czasie weekendu. Pozdrawiam mroźnie tym razem, ja tam jednak bym wolała temp. , które panują u Ciebie;))
OdpowiedzUsuńJesień w Irlandii ma jednak kilka zalet: gdy idziemy przy słonecznej pogodzie w góry, możemy się spodziewać wspanialszych widoków niż latem, ze względu na większą przejrzystość powietrza. Góry Wicklow mają jeszcze coś: nawet przy deszczowej pogodzie ich doliny pełne małych, naturalnych zbiorników wodnych, zakończone niemal pionowymi uskokami górskimi, mają w sobie coś magicznego, krajobraz typowy dla wyspiarskich powieści grozy, często ozdobiony jakimiś śladami przeszłości. Dla mnie ta wyspa ma w sobie coś, co zachęca do zwolnienia biegu, nie ma to, jak zwiedzać ją, ale bez pośpiechu, bez żadnych ograniczeń czasowych.
OdpowiedzUsuńPiękne widoki i świetne zdjęcia
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia, zakochałem się w Irlandii parę lat temu gdy odwiedziłem rodzinę.....I teraz na urlop zawsze wybieram Zieloną Wyspę. Wspaniałe miejsce dla ludzi lubiących spędzać aktywnie czas. Pozdrawiam z Kościeliska
OdpowiedzUsuńsuper zdjęcia , no i te opisy. Czułam ,że tam jestem i razem z toba podziwiam krajobrazy.
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się, bo ja już 3 zimę spędzę w Polsce, po ... 5 w Irlandii. Śliczne zdjęcia, wspomnienia wróciły i ten widok na Dublin...:) ach...Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWszyscy tak jarają się tymi fotkami a nikt nie pomyślał ze w rzeczywistości to nigdzie nie ma takich kolorów, zwykłe HDR i tyle....
OdpowiedzUsuńte zdoecia to pewnie podczas jednego dnia sloneczmnego robione, z reguly to jest syf, szaro, buro, ponuro, brzydko i brudno. niecierpie tego zacofanego wstretnego kraju.
OdpowiedzUsuńzdjecia najprawdopodobniej byly obrabiane technika hdr, tak jak juz ktos napisal, zdjrcie zrobione lub obrobione ta technika zawsze bedzie wygladalo czarodziejsko, nawet zrobione przy slabej pogodzie...
OdpowiedzUsuńPomyślności Tobie Taitko i wszystkim mieszkańcom Zielonej Wyspy .
OdpowiedzUsuńGdy masz pełne zachmurzenie i deszcz, to żaden HDR ci tego nie poprawi! Zdjęcia faktycznie podciągnięte (poziomy, krzywe i saturacja), ale chcąc poważnie podchodzić do fotografii musisz nad nią trochę popracować.To nie zmienia faktu, że Irlandia jesienią jest szczególnie piękna. Wrzesień i październik to miesiące, gdy jeszcze jest słonecznie (we wrześniu nawet bardziej niż latem), stosunkowo mało opadów, a na niebie pojawiają się fenomenalne formacje chmur.Gdy w taką pogodę nakręcisz na obiektyw polara wychodzą wspaniałe kontrastowe i nasycone foty z ciekawym niejednolitym niebem.Przez 4 lata mieszkałem w Clare na samym atlantyckim wybrzeżu, nieopodal Cliffs of Moher. I muszę przyznać, że strasznie tęsknię za tą krainą. Taki paradoks: jesteś tam - tęsknisz za Polską, posiedzisz chwilę w Polsce - tęsknisz za Irlandią.Fotki są świetne, Taito! Muszę częściej wpadać.
OdpowiedzUsuńDziękuję autorowi zdjęć to to,że mogę obejrzeć tak piękne widoki,kocham Irlandię.Byłam tam tydzień i zakochałam się w tym kraju po uszy:)
OdpowiedzUsuńWicklow są piękne (nie tylko jesienią), ale góry można często zobaczyć na fotkach blogowych. Więcej WODY proszę! i to tej dzikiej: no nie proszę o Jackson Falls na Annamore, ale chociaż Sluice, Lucan lub Wrens Nest weirs na Liffey , chcie spędzaliśmy godziny na falach-ach były czasy.
OdpowiedzUsuńWidzę, widzę Indianie i Suomi jedzą chipsy przy swoich lanrowerach
OdpowiedzUsuńTaita, dziękuję Ci za te zdjęcia. Ich piękno napawa optymizmem i chęcią do życia.
OdpowiedzUsuńPrześliczne, dziękuję (ale tekst popraw - nie magnez (to taki pierwiastek), a magnes (przedmiot z ferromagnetyka) :)
OdpowiedzUsuńJeśli kolory jesieni, to tylko i wyłącznie w Polsce, a zwłaszcza w polskich górach! Lekko księżycowy pejzaż wyspiarski jest fajny na zdjęciach i na kilkudniowej wycieczce,wtedy jest och! i ach!.. Po kilku latach życia tu, osobiście zaczynam mieć tego stepu z owcami serdecznie dosyć. Anglia, Szkocja, Irlandia, Walia...,wszędzie prawie ten sam monotonny, pagórkowaty step z okazjonalnie pojawiającymi się kępami lasu... Tęsknię za zapachem grzybów i ściółki leśnej naszych lasów, tęsknię za widokiem saren pasących się na polanach, zapierających dech w piersiach widokach ze szczytów Tatr, Beskidów, jurajskich ostańców i odlatujących bocianów znad licznych jezior i stawów... Czekam z utęsknieniem, kiedy znów będę mógł,ot,tak po prostu rozbić namiot nad dziką polską rzeką, rozpalić ognisko i wsłuchiwać się w wieczorny koncert ptaków i żab... To tyle. I aż tyle dla mnie. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia, byłam w Irlandii latem i też było cudnie, pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę!
OdpowiedzUsuńteż się wzruszylam byłam tam 5 lat i bardzo miło toen czas wspominam jestem 3jesień w Polsce ale tęsknie za Irlandią; tam jest pięknie i ludzie tacy mili
OdpowiedzUsuńTo to jest to El Dołado, o któłym mówił łudy ?
OdpowiedzUsuńUps, faktycznie. Zawsze robię korektę przed publikacją tekstu, ale jak widać nie zawsze uda się wychwycić wszystkie literówki. Dzięki za czujność, masz sokole oko :)
OdpowiedzUsuńWiesz, to zależy co kto lubi. Ja osobiście dobrze się czuję w otoczeniu właśnie takiej przyrody i pomimo tego, że mieszkam na wyspie już ponad cztery lata, nie mam jej dość.Fakt, jest sporo prawdy w tym co piszesz, tutejszy krajobraz na dłuższą metę może wydawać się zbyt monotonny i przyprawiający o mdłości :) Pejzaże Szkocji, Anglii, czy Walii wyglądają uderzająco podobnie, ale mimo tego warto odwiedzić te kraje chociażby tylko po to, by zapoznać się z ich stolicami, które wcale nie są do siebie podobne. PS. Stadko jeleni często widuję w drodze do / z pracy. Piękny widok, mówię Ci! Aż chciałoby się do nich podejść i je dotknąć. Albo chociaż zrobić im zdjęcie. Dzięki za ciekawy komentarz. Miłego weekendu życzę.
OdpowiedzUsuńOwszem, znalazłam, ale to nie do końca to, czego szukałam. Niedosyt pozostał.
OdpowiedzUsuńOj, mogłabym z tym polemizować. Może i mam artystyczną duszę, ale nie zawsze potrafię oddać to, co przeżyłam i zobaczyłam. Fakt, nie taka straszna :) Zima gorsza ;)
OdpowiedzUsuńMario, cieszę się, że moje zdjęcia wywołały u Ciebie tak pozytywne emocje.
OdpowiedzUsuńIrlandia latem jest piękna, szczególnie wtedy, kiedy pogoda dopisuje. Cieszę się, że zasiliłaś grono miłośników irlandzkich pejzaży :)
OdpowiedzUsuńGóry Wicklow niezupełnie leżą mi po drodze, ale następnym razem postaram się poświęcić więcej uwagi właśnie wodzie.
OdpowiedzUsuńNigdzie nie ma takich kolorów? To może wybierz się w góry Wicklow w pogodny, piękny dzień i przekonaj się, jak bardzo różni się tamtejszy krajobraz od tego sfotografowanego przez mnie.
OdpowiedzUsuńDzięki za rzeczowy komentarz i uświadomienie Twojego przedmówcy :) Lepiej bym mu tego nie wytłumaczyła :) Pogoda była przepiękna i zdjęcia nie wymagały zbyt dużej obróbki. Odnośnie wspomnianego przez Ciebie paradoksu - zawsze tęsknię za Irlandią. Nawet jak wyjeżdżam z niej tylko na trzy dni. Koniecznie zaglądaj częściej, będzie mi niezmiernie miło :) Trzymaj się ciepło!
OdpowiedzUsuńKościelisko też niczego sobie! :) Miłego weekendu życzę i wielu wspaniałych przygód na Zielonej Wsypie :)
OdpowiedzUsuńWzajemnie! :)
OdpowiedzUsuńAleż nie ma za co :) Ten blog powstał między innymi właśnie po to, by przybliżać ludziom Irlandię i dzielić się z nimi tymi pięknymi widokami. Pozdrawiam ciepło z mojego deszczowego miasta :)
OdpowiedzUsuńIzo, współczuję Ci. Naprawdę.
OdpowiedzUsuńDobrze powiedziane, więc mój komentarz jest tu w zasadzie zbędny :)
OdpowiedzUsuńBożeno, dzięki za pozytywny komentarz. Miło mi, że fotorelacja przypadła Ci do gustu. Pozdrawiam serdecznie z deszczowej krainy.
OdpowiedzUsuńCi mili ludzie to właśnie jeden z większych plusów tego kraju :)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że nie spodziewałam się takiej reakcji :) Mam rozumieć, że zrobiłam dobry uczynek? ;)Temperatury przyzwoite ostatnio - dziś 14 stopni, ale cały Boży dzień padało. I to nie był żaden kapuśniaczek. Jakby tego było mało, internet wyjątkowo opornie mi dzisiaj działa. Odpisywanie na komentarze zabiera mi całą wieczność. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńWygląda na to, że zaspokoiłam ciekawość nie tylko Bezimiennej ;) Z chęcią powstrzymałabym jesień i zimę, ale się nie da. Już tęsknię za soczyście zieloną, letnią Irlandią. A tu jeszcze tyle miesięcy szarugi przede mną.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie polecam lato ewentualnie wiosnę. Wtedy masz teoretycznie największą szansę na ładną pogodę :) Bo w praktyce bywa różnie ;) Czasem wczesną jesienią jest więcej pogodnych dni niż na przykład w sierpniu. Ot, kapryśność i zmienność pogodowa wyspy.
OdpowiedzUsuńDzięki za pozostawiony ślad :)
OdpowiedzUsuńMoże nie byłby to taki zły pomysł? :)
OdpowiedzUsuńwitaj Taito! Jakie piekne zdjecia!!! jak zwykle zreszta ;) doskonale wiem co czujesz, ja rowniez juz sie boje zimy... rzeczywiscie jest duzo chlodniej niz zwykle bywalo o tej porze roku... ale caly czas mam nadzieje, ze ta paskudna zima ukarze jednak swoje lagodne oblicze;)co do gor Wiklow to mam do nich sentyment:)pierwsza wspolna wycieczka z moim lubym byla wlasnie tam:)przemierzylismy ta sama trase co Ty teraz;)ale w sordku lata:)teraz mieszkamy daleko i jakos nie udalo mi sie tam powrocic... ale z pewnoscia kiedys to zrobie :)co ciekawe, moje zdjecia sa bardzo podbne do Twoich, tzn jesli chodzi o kolory;) etni krajobraz niewiele sie lrozni od tego jesiennego:)Dziekuje za obszernego maila! :) mam nadzieje, ze Twoje plecy maja sie juz decydowanie lepiej:)niestety nie udalo nam sie zrealizowac naszych planow, glownie ze wzgledu na pogode:/ odwiedzilismy jedynie 2 calkiem fajne miejsca w naszej okolicy, zamek w ballinafad i ruiny ballindoon:)przy zamku pasly sie krowki, nic sobie z nas nie robiac;)zreszta zeby dostac sie do opactwa ballindoon tez trzeba bylo wejsc na teren prywatny i pastwisko pelne byczkow:)pozdrawiam cieplo:)
OdpowiedzUsuńHeyaah :) Pomarudziłam, ponarzekałam na przymrozki i temperatury znów są przyzwoite :) Wczoraj co prawda padało cały dzień, ale dziś jest pięknie :) Aż chce się żyć :) Ballinafad znam i wspominam z sentymentem :) Byliśmy tam na naszej zeszłorocznej wyprawie do Sligo i okolic. Opactwa natomiast w ogóle nie kojarzę. Chyba jakieś mało znane jest. A góry Wicklow są urocze - jeszcze tam powrócę. Ciągle czeka na mnie Glendalough :) Ciepłe pozdrowienia wysyłam :)
OdpowiedzUsuńNiestety, to prawda, że irlandzka jesień jest mdła... Ale Tobie udało się pokazać Jej najpiękniejszą stronę :) Brawo!!!
OdpowiedzUsuńNo i wyrobiła nam się Taita, a tak nie chciałaś słuchać o chmurach.
OdpowiedzUsuńU mnie niestety nadal zimno, dzis bylo chociaz slonecznie.. bo przez ostatnie pare dni lalo:(ciesze sie, ze Twoja energia zyciowa powrocila na wlasciwy poziom:)
OdpowiedzUsuńA kiedy koleżanka Pełnoletnia wrzuci jakieś jesienne bądź halloweenowe fotki? Pochwal się, co stworzyłaś :) Czekam z niecierpliwością na obiecaną dynię-Liwkę :)
OdpowiedzUsuńjesien jest piękna. uwielbiam te porę roku. niektóre zdjecia z podrudziałymi wzgórzami i chmurami bardzo przypominają snowdoniępięknie
OdpowiedzUsuńChyba bardziej lubiłam tę porę roku, kiedy byłam mała. A może polska jesień bardziej mi się podobała? Choć miło popatrzeć na pomarańczowe drzewka za oknem, to jednak tęsknię za latem.
OdpowiedzUsuńTakiej, to znaczy jakiej?;)) Nie dotarłam w weekend niestety. Reakcja jest taka, ponieważ odkąd wróciłam z zielonej wyspy nie potrafię się zaadaptować do polskiej rzeczywistości, razi mnie bardziej niż zwykle. Jeśli chodzi o same góry Wicklow rzuciły mi się w oczy, słyszałam natomiast w drodze powrotnej od pewnej polki, że ludzie się w te okolice nie wybierają, ponieważ jest niebezpiecznie. Sama nie byłam, dużo jeszcze nie widziałam. Jeszcze raz dziękuję za piękne, jesienne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się, że się wzruszysz :) Miło mi się zrobiło, że tak się ucieszyłaś tym postem. Góry Wicklow są niebezpieczne, dlatego odradza się m.in samotne wędrówki. Tak jak wspominałam w poście - już dawno temu ściągali tam różni przestępcy. Słyszałam o zabójstwach w górach Wicklow, ale też nie ma co panikować. Można spokojnie się tam wybrać - najlepiej w towarzystwie i nie o zmroku. No i trzeba zachować zdrowy rozsądek. I wszystko powinno być ok :) Co do ponownej adaptacji w polskim środowisku, to powiem Ci, że Cię doskonale rozumiem. Rzadko jeżdżę do Polski, ale za każdym razem, jak tam jestem tęsknię za Irlandią. Niektórzy tego nie rozumieją, ale to tak już jest: jak się pokocha Irlandię, to później ciężko się odnaleźć w polskiej, szarej rzeczywistości. Jest duża różnica pomiędzy poziomem życia tu i tam, a przede wszystkim pomiędzy mentalnością Irlandczyków i Polaków. Ale to temat rzeka. Myślę, że doskonale rozumiesz, co mam na myśli.Jejku, ostatnie dni są okropne. CAŁYMI dniami pada. I to tak porządnie. Brr. Nie chce się głowy wychylać z domu. A czasami niestety trzeba. Trzymaj się zdrowo i ciepło :)
OdpowiedzUsuńSliczne zdjecia, sliczne widoki, sliczne kolory. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że rozumiem, szczerze pisząc będąc tam nie wiedziałam czy mam się afiszować z moim pochodzeniem, ponieważ spotkałam wielu rodaków za których było mi wstyd. Spotkałam też kilka fajnych polek, z jedną właśnie leciałam w samolocie i całą drogę miałam przyjemność słuchać jak się żyje na zielonej wyspie.
OdpowiedzUsuń